Disfrutuj się życiem

Jest po hiszpańsku takie słowo. Nazywa się disfrutar. Znaczy tyle co „cieszyć się z czegoś”, „radować”. Ale bardziej. Disfrutowanie jest podstawą egzystencji każdego Latynosa i nadrzędnym celem życiowym. Nieważne od statusu. Disfrutują wszyscy. Disfrutują się krajobrazami, jedzeniem (nawet gdy jest niedobre), spotkaniem z rodziną i znajomymi. Disfrutują się chwilą. Kiedyś w małym argentyńskim miasteczku, do…

Dziesięć przykazań

Boliwia, Ekwador, Peru, Kolumbia, wszystko ładnie pięknie, ale jest jedna rzecz, która nie daje nam spokoju, odkąd wyjechaliśmy z Argentyny kilka miesięcy temu. I jeśli nie podzielę się nią z Wami teraz, to pęknę i zamilknę na wieki. Ta rzecz to yerba mate. Dla przyjaciół mate. Najpierw Dekalog: 1. Nie będziesz miał innych matejmistrzów przede…

Szczęki

Ciszę i radość z obserwowania orek patrolujących przybrzeżne wody zaledwie kilkadziesiąt metrów od nas zakłócały jedynie komunikaty wydawane przez zakapturzoną kobietę do krótkofalówki. Podejdę bliżej i posłucham, co tam się nadaje. – Antu wpływa do zatoki. Zdaje się,  że Maga z trójką młodych przygotowują się do ataku w kanale brzegowym. J.C. trzyma się na razie…

Serce tańczy

Nie tak miało być. W zasadzie w ogóle miało nas tu nie być. Już dwa tygodnie temu mieliśmy obserwować orki i słonie morskie na Półwyspie Valdez. Ale wystarczyła minuta i los znów zagrał nam na nosie. Czy my w ogóle opuścimy kiedyś Patagonię? A zaczęło się od tego, że zasnęliśmy na podłodze w barze. I…

Trzeci świat

Mój brat, skądinąd zupełnie przytomnie, spytał mnie ostatnio, co to za bieda, że odkąd jesteśmy w Ameryce, nie publikujemy prawie żadnych zdjęć ludzi. Czy nie ma tu ciekawych twarzy? Jakichś Indian? Nowa Zelandia jasne, tam nie spodziewał się Maorysów, ale Ameryka Południowa, Chile, Argentyna? A Ziemia Ognista? Tu przecież muszą być Indianie. W Indonezji, Wietnamie,…

Wieże bólu

Zazwyczaj jak już zbierzemy się, żeby napisać o jakimś wyjątkowym miejscu, to zasypujemy Was kupą ochów i achów. Dzisiaj idziemy pod prąd. I to jak. Bo w naszym mniemaniu osławione Torres del Paine wcale nie jest aż tak niesamowite, jak zwykło się zachwycać. Przereklamowana Biblia plecakowicza, czyli Lonely Planet podaje, że Torres del Paine to…

Patagonia 4×4

Po dwóch niesamowitych tygodniach przebijania się przez Carreterę Austral – miejsce prawdziwie magiczne, Chile upuszczaliśmy w mieszanych nastrojach. Gorącą euforię miejsca skutecznie gasił przenikliwy do ostatniej gumki w majtkach patagoński deszcz. Z pewnością nie pomógł też dobijający nas już nieco strajk w prowincji Aysen, który całkowicie zablokował dostawy paliwa i sprawił, że na ostatniego stopa…