Birma – informacje praktyczne

Dziś ponownie turystyczna mieszanka. Garść informacji praktycznych dla wycieczkowiczów, a dla niewybierających się do Birmy kilka ciekawostek.

Wiza i lot

Wiza do Birmy przyznawana jest na 28 dni, bez problemu w ambasadzie Birmy w Tajlandii. W Polsce nie ma ambasady tego kraju i wizę trzeba wyrabiać w Berlinie lub przez pośredników. W Bangkoku w ambasadzie to koszt 810 bahtów, czyli ok. 80 zł. Czas oczekiwania 2-3 dni.

Gnając po obwodnicy jednej z wiosek Jeziora Inle...

Gnając po obwodnicy jednej z wiosek Jeziora Inle...

We wniosku wizowym lepiej nie podawać, jeśli jest się dziennikarzem albo fotografem, bo ponoć zdarzają się problemy z przyznaniem wizy.

Bywają okresy, że istnieje również możliwość wyrobienia wizy przez Internet i odebrania jej na lotnisku w Yangonie, tzw. „visa on arrival”. Jest ona jednak ponad 3 razy droższa i jej wydawanie jest często zawieszane. Trzeba sprawdzać na bieżąco – http://www.myanmarvisa.com/ i http://www.myanmarvisaonarrival.com/

Do Birmy najlepiej i najtaniej można dostać się z Bangkoku Air Asia (koszt ok. 60 USD w jedną stronę za osobę). Jest też możliwość przekroczenia granicy lądowej z Chinami, Indiami i Tajlandią (w Tachileik i Three Pagodas Pass), ale ta często zmienia się w zależności od sytuacji wewnętrznej, a i tak wymusza lot wewnątrz Birmy. Większość terenów przygranicznych jest zamknięta dla turystów, bo junta gnębi tam mniejszości lokalne, więc przykładowo przekraczając granicę z Tajlandią w Tachileik i tak trzeba lecieć z pobliskiego Kengtung do Mandalay lub Yangonu, dotując juntę (wyłącznie rządowe linie).

Transport

W zasadzie przyjemny. Każdy odcinek Wielkiej Czwórki (Yangon – Inle – Mandalay – Bagan) można przejechać wygodnym nocnym autobusem i jedynie trasa po przekątnej Inle – Bagan to najgorsze z połączeń po birmańskiem „turystycznym kwadracie”, bo podróż możliwa jest tylko w dzień, od 6 rano do 20 wieczorem i do tego małym, niekomfortowym busem.

W birmańskich słownikach sformułowanie "nie zmieści się" nie występuje

W birmańskich słownikach sformułowanie "nie zmieści się" nie występuje

Co ciekawe wszystkie cztery odcinki i czas przejazdu są podobne, ale trasa Yangon – Bagan jest najbardziej turystyczna, więc i cena biletu podwójna  – 18 tys. kyatów (20 USD). Za to bilet powrotny z Bagan do Yangonu kosztuje już tylko 15 tys.

Ceny biletów autobusowych są w zasadzie z góry ustalone i nie ma możliwości negocjacji. W Yangonie występują jednak spore różnice w cenie na poszczególnych odcinkach, które oczywiście nie mają nic wspólnego z jakością, a największy wybór i najtańsze połączenia są przy Bogyoke Aung San Stadium w centrum Yangonu.

Ciekawą przygodą jest całodzienny spływ w dół Irawadi z Mandalay do Bagan (promy tylko w środę i niedzielę), który oferuje wgląd w niezwykłe życie osad położonych nad tą rzeką (10 USD).

Dużym zaskoczeniem dla nas w Birmie był autostop, którym jako tako można się przemieszczać. Zdaje się, że Birmańczycy nie za bardzo zaznajomieni są z tą ideą jazdy, ale widząc obcokrajowców przy drodze, stawali z ciekawości. Bardzo niewiele osób ma samochody, więc odliczając kierowców taksówek i pick-upów, na pewno zatrzyma się jakiś lokalny biznesmen albo obcokrajowiec (najpewniej Chińczyk).

CouchSurfing w Birmie niemal nie występuje, bo po pierwsze mało kto ma Internet, a żeby przyjąć obcokrajowca do siebie, trzeba mieć specjalne pozwolenie.

Co warto zobaczyć

Odwiedzając Birmę pierwszy raz nie sposób odpuścić Bagan, Inle czy okolice Mandalay. Samo Mandalay, podobnie jak Yangon nie urzeka specjalnym pięknem i można śmiało szybko wyjechać do pobliskich byłych stolic.

Świat równoległy birmańskich wiosek na wodzie

Świat równoległy birmańskich wiosek na wodzie

Przyjeżdżając do Inle na 2 bądź 3 dni, trzeba bardzo uważać, aby nie wpaść w turystyczną pułapkę. Jest to najbardziej turystyczne miejsce w kraju i coraz więcej jest tu szopek dla turystów i pokazowych domków na palach z pamiątkami i ludzkim zoo wewnątrz. Przede wszystkim warto odwiedzić południowe rubieże jeziora. Łódź na południe jest o połowę droższa, ale nadal śmiesznie tania (18 USD na 4-5 osób). Dobrze jest wybrać się także wzdłuż wybrzeża rowerem lub piechotą, bo wtedy mamy niemal gwarancję zobaczenia naprawdę niezwykłych rzeczy.

W każdym zakątku Birmy podróżnika witają rozbrajające uśmiechy dzieciaków i dorosłych

W każdym zakątku Birmy podróżnika witają rozbrajające uśmiechy dzieciaków i dorosłych

Świetnym pomysłem są także 1-3 dniowe trekingi z Kalaw czy Hsipaw, które spokojnie można organizować na własną rękę. Dwójka Polaków, których spotkaliśmy, przemaszerowała nawet z Kalaw do Inle bez przewodnika, samemu wytyczając sobie szlak od wioski do wioski.

Birma to często nadal XIX wiek, gdzie nawet wodę na ryżowiska pompuje się ręcznie, a na wsiach królują dwukółki ciągnięte przez woły. Wystarczy wybrać się kilka kilometrów za turystyczne bazy wypadowe, żeby zobaczyć, jak naprawdę żyją ludzie.

Kraj ten jest jednym z najbardziej niezwykłych krajów, jakie odwiedziliśmy. Inle zniewala naturalnym pięknem, Bagan zachwyca majestatem, a ludzie są wprost uroczy. Ponadto dla Polaków i innych Demoludów jest on podwójnie ciekawy ze względu na swój reżimowy charakter i zmagania jego mieszkańców.

Klimat

Zwrotnikowy monsunowy klimat Birmy jest bardzo przewidywalny i sprawia, że niemal każdy czas jest dobry na przyjazd. O ile w trakcie pory deszczowej faktycznie pada, to jednak krótko, a pola i lasy są przynajmniej zielone.

Najgorętszym i w zasadzie najgorszym miesiącem na przyjazd do Birmy jest kwiecień, bo upały w centralnej części kraju są nieznośne nawet dla Birmańczyków i można wówczas zapomnieć np. o jeżdżeniu rowerem po Bagan. Niewiele chłodniejszy jest marzec, podczas którego my odwiedziliśmy ten kraj i który też kilka razy potrafił dać nam w kość. Aczkolwiek birmańskie ekstremalne lato ma swój duszny i męczący urok.

Przykładowe ceny

Wymiana pieniędzy to niełatwa sprawa, o której pisaliśmy tutaj. Najważniejsza informacja, to że należy posiadać nieskazitelne studolarówki. Nawet najmniejsze zagniecenia na środku banknotu powstałe od składania obniżają jego wartość. Trzeba też unikać cinkciarzy-oszustów przy Sule Paya, a pieniądze wymienić w hotelu (gorsze kursy) lub w zakładach jubilerskich na Bogyoke Market (lepsze kursy), gdzie operują rzetelni detaliści i hurtownicy. Do hurtowników ciężko trafić, a można ich znaleźć na piętrze w północno-zachodnim rogu rynku, gdzie oficjalnie zajmują się handlem kamieniami szlachetnymi (aktualny kurs u hurtowników to 870 kyatów za dobre 100-dolarówki i 860-850 za lekko zagniecione).

Ponad kilometrowy drewniany most Ubein niedaleko Mandalay jest jak zwornik, wokół którego gromadzi się całe okoliczne życie

Ponad kilometrowy drewniany most Ubein niedaleko Mandalay jest jak zwornik, wokół którego gromadzi się całe okoliczne życie

Za hotele, pociągi, łodzie, samoloty i wejściówki płaci się w dolarach, więc kyaty stanowią tylko część wydatków. Przyjeżdżając na 4 tygodnie od razu w Yangonie wymieniliśmy 600 USD na kyaty i okazało się, że ponad 100 dolarów w kyatach nam zostało. Wbrew spodziewanym trudnościom nie było jednak żadnych problemów z wymianą kyatów na dolary i zrobiliśmy to w naszym hotelu po tym samym kursie (870 kyatów za 1 USD), nic nie tracąc.

W porównaniu z kosztami życia w kraju, hotele są dość drogie i ciężko znaleźć coś za mniej niż 5 USD za osobę. Nowością w Azji Południowo-Wschodniej jest jednak śniadanie, które niemal zawsze jest wliczone w cenę i faktycznie znacznie obniża koszty. Taniej niż za 10 USD spaliśmy jedynie w Yangonie (norowaty, bez okna, z łazienką na zewnątrz, choć z niezłym klimatem Majabandoola Guest House przy Sule Paja – 7 USD za dwójkę bez śniadania) oraz Kalaw (niezły Pine Land Inn z uroczą właścicielką i przepysznymi śniadaniami – 6 USD za dwójkę z łazienką na zewnątrz).

Obiad w knajpce – 2-3 tys. kyatów

Obiad w ulicznym miejscowym barze (birmańskie niezłe curry z zestawem sałatek, przepyszne ryby z grilla w Nyaungshwe) – 500-1,5 tys. kyatów

Straganowe przekąski (chińskie pampuchy z kurczakiem/warzywami bądź na słodko, Shan noodles, itp.) – 200-400 kyatów

Ceny autobusów:

Yangon – Inle – 11-15 tys. kyatów w zależności od przewoźnika

Yangon – Mandalay – 10 tys. kyatów

Yangon – Bagan – 18 tys. kyatów

Inle – Mandalay – 10 tys.

Inle – Bagan – 12 tys.

Autobusy lokalne – 2-4 tys. kyatów (Mandalay – Kyaukme – 2 tys.)

Całodzienny treking z przewodnikiem – 10-12 tys. za osobę za dzień (z Kalaw do Inle 3 dni, wokół Hsipaw – 2-3 dni)

Wejściówki:

Inle – 5 USD

Bagan – 10 USD

Shwedagon Paya w Yangonie – 5 USD (nie warto, to samo tylko że lepsze jest w Bagan – złote świątynie w Bagan były pierwowzorem dla Shwedagon)

Wypożyczenie skutera – trudne – 10 tys. (prawdopodobnie najdrożej w Azji)

Wypożyczenie roweru – 1-1,5 tys.

Woda mineralna – 250-300 za 1 l

Piwo – szmuglowany z Tajlandii Chang – 700 (0,33 l), lokalny rządowy Myanmar – 1300 (0,6 l)

Turyści w Bagan zazwyczaj gnają utartym szlakiem, nie zauważając mniej znanych, ale jakże widowiskowych świątyń

Turyści w Bagan zazwyczaj gnają utartym szlakiem, nie zauważając mniej znanych, ale jakże widowiskowych świątyń

W Birmie spędziliśmy 26 dni. Nasze średnie wydatki na 2 osoby wynosiły łącznie 29 USD dziennie. Aż jedną trzecią tej kwoty wydaliśmy w dolarach (240 USD), głównie na hotele i wejściówki.

Kwota ta obejmuje już pamiątki, a trzeba przyznać, że Birma to pamiątkarski raj. Ręcznie malowane obrazy piaskowe, niezliczona ilość pięknych drewnianych ręcznie wykonanych rzeźb i figurek (10-20 USD), kukiełki, noże czy buddyjskie mosiężne dzwonki. W przypadku pamiątek można sporo utargować. Birmańskie pamiątki były zdecydowanie najciekawsze, najładniejsze i najbardziej autentyczne w całej Azji. Gdybyśmy wkrótce wracali do Polski, z pewnością wywieźlibyśmy stąd dużo więcej.

Ciekawostki i zachowania

Wbrew temu co mogłoby się wydawać z polskiej perspektywy, Birma jest niebywale bezpiecznym krajem, po którym podróżuje się bez problemu.

"Protection from what? Ze Germans???"

"Protection from what? Ze Germans???"

Birma objęta jest całkowitym europejsko-amerykańskim embargiem. Sprawia to, że w kraju tym nie ma ani jednego bankomatu i zachodniego banku, a także żadnych europejskich ani amerykańskich firm. Nawet Coca-Cola w Birmie jest tylko nielegalnie, przywożona przez sklepikarzy z Tajlandii.

W związku z tym Birmańczycy niesamowicie spragnieni są produktów z Zachodu. Najbardziej widoczne jest to w wiejskich rejonach Bagan, gdzie bardzo często wypytywano nas np. o t-shirty, perfumy czy kosmetyki. Próbki perfum z Polski bez problemu można wymienić z lokalnymi handlarzami pamiątek albo jeszcze lepiej rozdawać jako podarunki.

W Birmie żyje ponad 400 tys. buddyjskich mnichów. I to widać. W żadnym innym kraju nie mieliśmy tyle kontaktu z mnichami co w Birmie

W Birmie żyje ponad 400 tys. buddyjskich mnichów. I to widać. W żadnym innym kraju nie mieliśmy tyle kontaktu z mnichami co w Birmie

Birmańczycy to najbardziej otwarty i ciekawy świata naród, jaki do tej pory spotkaliśmy. Jeśli ktoś zna choćby 3 słowa po angielsku (a czasem w ogóle na migi) od razu zagaduje białych, próbując dowiedzieć się czegoś o świecie. W co drugiej przydrożnej knajpce wiszą szkolne mapy świata z flagami wszystkich krajów, a znajomość geografii czy historii jest zdecydowanie najwyższa, z jaką się zetknęliśmy.

Przyjeżdżając do Birmy, warto zabrać z Polski nieużywane książki do angielskiego, a nawet jakikolwiek stary sprzęt elektroniczny. Stare aparaty na kliszę z lat 90-tych są tu rarytasem, a na ulicznych straganach Yangonu sprzedaje się wszystko od telewizyjnych pilotów po używane obcinacze do paznokci sprowadzane z Tajlandii.

Bardzo często (szczególnie w rejonie Bagan) Birmańczycy kolekcjonują banknoty ze świata. Warto wziąć ze sobą kilka drobnych nominałów z sąsiednich krajów lub z Polski. Oczywiście zdarzają się kolekcjonerzy-oszuści, którzy próbują wymienić później tajską czy wietnamską walutę na dolary, ale w większości to prawdziwi pasjonaci zamknięci w reżimowym kraju, bez dostępu do świata. Wszystkie banknoty przechowują wyprasowane w oddzielnych przegródkach i traktują niemal jak relikwie.

.

————————————

A na koniec podróż do XIX wieku.

.

.

I trochę zdjęć:

Jezioro Inle, Birma
Mandalay i Hsipaw, Birma
Bagan i Irawadi, Birma
Kalaw, Birma

.

Reklamy

Posted on 6 kwietnia 2011, in Birma and tagged , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s