Pół roku w drodze

Rocznic czas. Nam też kilka dni temu stuknęło właśnie pół roku odkąd wyruszyliśmy w podróż dookoła świata. Czy nam się podoba? Czy tęsknimy? Czy było warto?? Dziś pokrótce o tym. Ze specjalną dedykacją dla Mikiego i wszystkich innych stojących w obliczu życiowych wyborów.

Z widokiem na Manaslu i Ganesh Himal

Z widokiem na Manaslu i Ganesh Himal

Zacznijmy od tego, że w podróży każdy dzień jest inny od poprzedniego, więc czas biegnie 4 razy dłużej niż normalnie. Po pół roku dźwigamy już kilkuletni bagaż doświadczeń. Trzeba przyznać, że niedawna miesięczna odyseja po Birmie była jakimś punktem zwrotnym, a nasza podróż od tego czasu nabiera coraz spokojniejszego tempa.

5 minut wandalizmu i w chińskim parku zostaliśmy na zawsze

5 minut wandalizmu i w chińskim parku zostaliśmy na zawsze

Do biletów lotniczych, które w jakiś tam sposób nas ograniczają, mamy już całkowitą awersję i gdy pomyślimy, że za jakiś czas trzeba będzie lecieć z Kuala Lumpur na Borneo i wkrótce sprecyzować datę, to aż nas trzęsie (aczkolwiek mamy cichy plan, jak tego uniknąć – kto wie, być może się uda…).

Przed wyjazdem w tak długą podróż i podjęciem ostatecznej decyzji wszystko wydawało się takie trudne. Co będzie z pracą? A co z mieszkaniem? Wynająć czy zostawić puste? Dziś wiemy już, że wszystkie te kwestie to naprawdę sprawy dalszej wagi.

Dystans do życia, jaki dało nam obserwowanie świata w odległych zakątkach Ziemi to naprawdę jeden z największych atutów takiego wyjazdu. Podpatrywanie ludzi szczęśliwych mających nad głową jedynie bambusową strzechę oraz roześmianych bosych dzieciaków biegających po kałużach daje wiele do myślenia.

Chociaż codziennych atrakcji również nie brakuje. Tu niemal każdy dzień przynosi niezwykłe emocje. Do tej pory m.in. podziwialiśmy najwyższe góry świata podczas trekingu w Himalajach, tropiliśmy tygrysy w Indiach, eksplorowaliśmy świątynie Kambodży, w Birmie przenieśliśmy się do XIX wieku, a na Filipinach podpatrywaliśmy podwodne cuda Palawanu. W tej chwili skończyliśmy właśnie niemal miesięczną przygodę w Laosie – kraju wodospadów i jaskiń, przepysznej kawy, a przede wszystkim wieloetnicznym tyglu dziesiątków kolorowych mniejszości narodowych.

Typowo hinduskie kolory codzienne w stanie Madhya Pradesh

Typowo hinduskie kolory codzienne w stanie Madhya Pradesh

Niestety żaden tekst nie jest w stanie oddać smaku świeżego ananasa czy mango ani owocowych szejków, które pałaszujemy niemal codziennie, ogłuszającego odgłosu cykad, których roje oblegają drzewa Azji Południowo-Wschodniej ani widoku dzikich nosorożców czy rekinów. Jak opisać lazur tropikalnych mórz, onieśmielające odgłosy dżungli, majestat Himalajów, smak kokosa ściętego na bezludnej wyspie, birmańskie upały, bicie serca podczas tropienia lamparta, próby nawiązania rozmowy w języku jarai czy monsunowe deszcze? Nawet trudno próbować.

Uśmiechy i obserwowanie życia codziennego mieszkańców towarzyszą nam niemal cały czas

Uśmiechy i obserwowanie życia codziennego mieszkańców towarzyszą nam niemal cały czas

W ciągu 6 miesięcy, nasze plany, zarówno te najbliższe jak i życiowe zmieniały się o 180 stopni już kilkanaście razy. Ale jak tu planować dalsze życie, skoro rzadko kiedy mamy pewność, gdzie będziemy spać wieczorem.

Czy tęsknimy za Polską? Oczywiście. I to jak! Brakuje nam rodziny, znajomych, a także prostych przyjemności. Chcielibyśmy żółtego sera, dżemu truskawkowego, śniegu, ulubionej pizzy z sosem czosnkowym, filmów w zimowe wieczory, wspólnego oglądania meczów, nicnierobienia w weekend i wielu innych.

Pomijając już nawet kraj i polskie życie, to jednak przyjemnie byłoby zajrzeć komuś przez ramię do gazety, podsłuchać rozmowę w autobusie albo wiedzieć, co to za ludzie występują w telewizji. No i język! Każda możliwość rozmowy z Polakami, bez potrzeby tłumaczenia się z narodowych skojarzeń i polskich analogii jest dla nas jak miód na serce. Kontakt z krajem mamy lepszy niż się spodziewaliśmy, ale trzeba by być bez serca, żeby nie tęsknić.

Nasza droga biegnie raczej dróżką wiejską, ale okazjonalne "Miasta Świata" trafiają się na szlaku. Tu szanghajski Pudong nocą.

Nasza droga biegnie raczej dróżką wiejską, ale okazjonalne "Miasta Świata" trafiają się na szlaku. Tu szanghajski Pudong nocą.

Dlatego też o powrocie myślimy sporo, ale nieregularnie. Póki co staramy się sławić dobre imię kraju, nosimy dumnie polską maskotkę na plecaku (wzbudzając ciekawość dzieci), a ja od czasu do czasu wyjmuje z plecaka nawet flagę, żeby gdzieś nią zaświecić.

Jak do tej pory nie mamy ulubionego kraju i pewnie nie będziemy mieli. Aczkolwiek Nepal, Birma i Filipiny to chyba jednak najmocniejsze akcenty jak do tej pory. Lecz gdyby kazano nam wybierać, to i tak nie odpuścilibyśmy żadnego z odwiedzonych miejsc. I pomyśleć tylko, że do Birmy, podobnie jak na Filipiny, początkowo w ogóle nie planowaliśmy się wybrać. Miejsca te odwiedziliśmy wyłącznie ze względu na liczne rekomendacje innych podróżników, których spotkaliśmy podczas naszej podróży. Aż trudno wyobrazić sobie, gdzie jeszcze zaprowadzi nas los w innych częściach świata.

Na rajski relaks zawsze jest odpowiednia pora

Na rajski relaks zawsze jest odpowiednia pora

Choć podróżujemy dopiero pół roku, jednego już dziś jesteśmy pewni. Wyjazd dookoła świata to z pewnością jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu. Do tej pory spotkaliśmy już kilkanaście osób z całego świata, które zrobiły to samo i wszyscy mieli podobne zdanie.

Jak przytomnie stwierdził Martin ze Szwecji, z którym przez kilka dni podróżowaliśmy w Indiach „W życiu powinieneś robić to, co cię naprawdę interesuje. Jeśli nie robisz tego, co lubisz, to jaki wszystko ma sens?”

.

——————————————————————————-

Czy można zmieścić pół roku w 3 i pół minuty? Nie wiem, ale na pewno warto spróbować:

.

.

Advertisements

Posted on 10 kwietnia 2011, in .od czapy and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 13 komentarzy.

  1. Dajecie radę Vagabundos 🙂
    Powodzenia w drugiej połowie Waszej mega wypaśnej wyprawie!

  2. Trzymam kciuki za dalszą część wyprawy:):)
    Ps Martin ma rację!;)

  3. Trzymam za Was kciuki !
    Śledzę Waszą podróz od początku i ja dla mnie to strasznie szybko zleciało te pół roku 🙂
    Nie ma to jak poranna kawka z nową relacją ze świata. Tylko oczywiście za mało piszecie, ale wybaczam hihihih.
    3,5 minutowa pigułka wyszła super!!!
    Pozdrawiam Was serdecznie,
    Edyta
    ps. ja niestety „przegapiłam” swój moment na taką podróż, ale nadal mam ja w swoich planach.
    Teraz najbliższy dogodny moment będzie za jakieś 15-17 lat, jak mi dzieci na studia wyjadą, a ja z męzęm myk w świat 🙂
    Teoretycznie wszystko mamy już zaplanowane. Wystarczy teraz tylko cierpliwie poczekać tych kilkanascie lat 😉

    • Heja,

      Musimy przyznać, że my też myśleliśmy, że po powrocie to dzieci i już jedynie Grecja, Włochy 🙂

      Ale im dłużej jedziemy, tym mniej jesteśmy tego pewni. A z pewnością inne zdanie mają na przykład tacy Ania i Tomas, którzy z półroczną córeczką objechali Morze Czarne, a wkrótce już z dwójką maluchów jadą do Ameryki Środkowej – http://thefamilywithoutborders.com/rodzina-bez-granic/

      Albo Beata i Błażej, którzy z nieco starszymi dzieciakami okrążyli świat – http://hoparoundtheglobe.com/

      Czy Renata i Mariusz, którzy właśnie jadą dookoła świata z dwuletnią Martą – http://www.wpzs.pl

      Więc jak się okazuje, nie ma rzeczy niemożliwych 🙂

      pozdrawiamy

  4. gratuluje i powodzenia! na koh tao chyba bylismy w tych samych miejscach 🙂

  5. Jako wywołany do tablicy solenizant (niezły zbieg okoliczności, co ?? 😉 ) pozwolę sobie na małą prywatę..

    Nie da się bowiem ukryć, że Smoleńsk zarasta mchem, Was już nie ma pół roku, podsumowań czas, a rozterki wcale nie mniejsze..

    Martin ze Szwecji miał na pewno racje.. Ale czy Wy bogatsi o tak unikalne doświadczenia znacie już odpowiedź na młodzieżowe egzystencjalne pytanie ‚o co kaman’ ? I co dla siebie zdecydujecie w dłuższej perspektywie? Zdać sobie bowiem sprawę jak nie powinno być to jedno, ale jak i co dokładnie powinno być, to drugie.. ..i to dużo trudniejsze..

    Bo chyba jednak podróż – nawet najbardziej egzotyczna, długotrwała i niezwykła nie bardzo ma się jak stać życiem właściwym i celem ostatecznym..? To z całą pewnością idealne forum do nabrania dystansu i przewartościowań, jednak siłą rzeczy immanentnie jest w niej zawarty kres tripu. A jeśli nie ciągła podróż, to co..?
    Paula pewnie w końcu wróci w objęcia Babilonu, ale ciekawym niezwykle co zdecyduje Rafi..? ..

    Dywaguję, bo sam też wciąż nic nie uradziłem, choć rozmyślam intensywnie..

    Myślmy więc dalej ! 🙂

    Trzymajcie się Vagabundosy, umilajcie rodakom egzystencję swoimi wpisami i nie żałujcie sobie niczego ! 🙂

    Do zobaczenia !

    Miki

    • Jeszcze chwila i nim się spostrzeżemy z rozważań podróżniczych popadniemy w jakieś heideggerowskie dywagacje egzystencjalne.

      Nasza podróż niewątpliwie takim sprzyja, ale jednocześnie ma to do siebie, że łatwo nam, jak mawiała Scarlet O’Hara, „pomyśleć o tym jutro”.

      Póki co staramy się myślą nie wybiegać dalej niż za jedno, góra dwa morza w przód i faktycznie sobie nie żałować.

      Osiągnąwszy stan Pełnego Oświecenia, z pewnością podzielimy się nim na blogu w celu jego popularyzacji.

      P.S. W dzisiejszych czasach nie ma rzeczy stałych. Nawet Forfiter nie zna dnia ani godziny, a co dopiero Babilon.

  6. Tak trzymac! Dluzsza podroz to jest jeden z najlepszych sposobow na to, zeby zrozumiem czego chce sie od zycia. Piszcie dalej i dalej dobrze sie bawcie! I odezwijcie sie jak dotrzecie do Sydney!

  7. a1444803@nepwk.com

    Take nothing but pictures, leave nothing but footprints …szkoda, że wam nie wyszło, tym zdjęciem nie ma co się chwalić.

  8. Dobrze ze jest Was jeszcze kilku w drodze – bo nasze „nowe” zycie byloby nie do zniesienia 🙂

    milo ze o nas wspomnieliscie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s