Wieże bólu

Zazwyczaj jak już zbierzemy się, żeby napisać o jakimś wyjątkowym miejscu, to zasypujemy Was kupą ochów i achów. Dzisiaj idziemy pod prąd. I to jak. Bo w naszym mniemaniu osławione Torres del Paine wcale nie jest aż tak niesamowite, jak zwykło się zachwycać. Przereklamowana Biblia plecakowicza, czyli Lonely Planet podaje, że Torres del Paine to…

Zając i żółw

Po Patagonii podróżuje się wolno. Bardzo wolno. A jak podróżuje się, gdy w regionie trwa strajk generalny, nie kursują żadne autobusy, a na przestrzeni ponad 1000 km we wszystkich miejscowościach kończy się paliwo? Z pewnością podróżuje się pięknie. Gdy zmierzasz na południe Chile, w większości jedziesz piękną autostradą. Dziś zresztą inaczej się nie da, bo…

Patagońska pustka

Coś się nie mogę ostatnio zebrać, żeby coś mądrego napisać. Pooglądajcie lepiej zdjęcia z Nowej Zelandii, bo Żona lepiej się spisuje i znowu wrzuciła coś na stronkę. Może jutro coś napiszę.. Na szybko to mogę Wam powiedzieć,  że w chilijskiej Patagonii właśnie skończyła nam się droga, więc przez najbliższe półtora tysiąca kilometrów będziemy brnąć przez…

Najdłuższy dzień życia

Środa – Santiago Nareszcie zaczynamy przybliżać się do domu. Po 16 miesiącach podróży udało nam się przekroczyć linię zmiany daty. I po raz pierwszy w życiu cofnąć się w czasie. Z Nowej Zelandii wylecieliśmy o 16, a w Chile po 11 godzinach lotu wylądowaliśmy w południe tego samego dnia. Przy tej okazji postanawiamy przeprowadzić eksperyment…