Odkrycie

– Landrynka! Landrynka z malinami! – wykrzyknęła Najlepsza z Żon, dokonując jednego z największych odkryć podczas podróży.

Baba spojrzała na nas niewzruszona, nie za bardzo znajdując uzasadnienie dla uniesienia, które ogarnęło nas po zjedzeniu jednego z najpopularniejszych tutaj owoców. Chirimoya – zupełna nowość dla Europejczyka, to w kulturze andyjskiej standard. Peruwiańczycy rzeźbili wazy wyobrażające chirimoyę już przed naszą erą.

- Dzień dobry. A po ile te pomarańcze, mamita? - Witam, kochaniutki. A po 2 zł za 25 sztuk. - ??!!!

– Dzień dobry. A po ile te pomarańcze, mamita?
– Witam, kochaniutki. A po 2 zł za 25 sztuk.
– ??!!!

– To może być najlepszy owoc świata. On bije nawet indonezyjskiego salaka – dodała żona, wyraźnie już rozentuzjazmowana. Powoływanie się na świętość salaka to nie przelewki.

Paula nie zdawała sobie nawet sprawy, ale w tym momencie była prawdopodobnie najbliżej wielkiej literatury w swoim życiu. Mark Twain zwykł nazywać chirimoyę „najsmaczniejszym owocem znanym ludzkości”.

Chirimoya faktycznie jest niezła. Ale tak naprawdę to nie ona okazała się naszym największym boliwijskim odkryciem. Prawdziwym szałem jest owocowo-ziołowy raj, który się przed nami rozpostarł.

- Do mnie, kochaniutka, do mnie! Najlepsze soczki tylko u mnie. Bananowy? Tumbo? Ananasowy? A może sałateczka?

– Do mnie, kochaniutka, do mnie! Najlepsze soczki tylko u mnie. Bananowy? Tumbo? Ananasowy? A może sałateczka?

Niemal na każdym rynku jak kraj długi i szeroki można sobie strzelić świeży sok owocowo-warzywny za grosze.

– A to co za owoc, proszę kochanej pani?

– A to tumbo – rzecze baba i już daje nam pół ociekającego sokiem tumbo do spróbowania.

– Pycha. Niech będzie zatem pół litra soku z tumbo, a dla żony marchewkowo-buraczkowy. A co pije ten pan?

– Alfa-Alfa. Dobrze robi na nerki i oczyszcza organizm.

Śniadanie mistrzów

Śniadanie mistrzów

Czyli już się wyjaśniło, co będzięmy pili do obiadu. W Sucre utknęliśmy na ponad tydzień. Strategicznie wybraliśmy hotelik 10 metrów od rynku głównego. Rynek czynny od świtu do 8 wieczorem, więc świeży sok lub przecier owocowy staraliśmy się wpasować przynajmniej 2-3 razy dziennie. Niby kupujesz jedną szklankę 0,3 l, ale drugą prawie pełną dostajesz tzw. „aumento”, czyli dolewki. W wszystko za 2 zł. A na śniadanie sałatka owocowa tak wielka, że wylewa się z miski.

Przechadzając się po boliwijskim rynku, a tym bardziej podchodząc do straganu z sokami, czuję się jak małe dziecko. Niby żyjemy na tym samym świecie, ale przynajmniej połowa rzeczy jest zupełnie nowa.

– A to co za owoc?

– Guineo.

– A to co?

– Maracuya.

– A to?

– Guayaba.

I tak w kółko. No i refresco. Kompot. Zwyczajny kompot sprzedawany na ulicy na szklanki po 50 groszy sztuka. Kompot morelowy, kompot ananasowy, ale też kompot z orzeszków ziemnych czy kompot z lnu. Z lnu?? Tak, tak „linaza”, czyli mielone siemię lniane przerobione na kompot – bardzo zdrowe, więc wyjątkowo popularne wśród Boliwijczyków. Smakiem nie umywa się co prawda do kompotu ananasowego, ale od czasu do czasu i my się skusimy. Ponoć dobry na trawienie. Refresco dopadnie cię wszędzie. Jest na każdej ulicy. Wyśledzi cię na dworcu, a wystarczy, by autobus zatrzymał się na minutę i od razu wejdzie baba sprzedająca refresco na wynos – w foliowym woreczku.

Api z kukurydzy fioletowej, białej i beżowej. A który jest Twój ulubiony?

Api z kukurydzy fioletowej, białej i beżowej. A który jest Twój ulubiony?

Soki, przeciery, kompoty na zimno. Ale jeszcze ciekawsze są chyba napoje na gorąco. Sok z quinuy czy nasz ulubiony api. Api to słodki sok z kukurydzy. Z tym że w Boliwii jest 7 głównych ras kukurydzy, które dzielą się na 45 typów i setki gatunków.

Api może więc być fioletowy, może być biały. Może być i brązowy, a najlepiej poprosić o mieszankę dwóch typów. Fioletowy prawie zawsze gotowany jest z goździkami i cynamonem, a brązowy z anyżkiem.

W Boliwii jesteśmy już miesiąc. W tym czasie kupiliśmy 2 butelki wody. Na co dzień poi nas ulica. I jak tu nie kochać Boliwii??

.

Reklamy

Posted on 19 czerwca 2012, in Boliwia and tagged , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 Komentarze.

  1. Agata Kalicka

    Jaki fajny wpis! 🙂 Wiecie jak zaciekawić łasucha, szczególnie takiego na diecie 🙂 Poproszę o więcej wątków kulinarnych. Co dają tam na kolację? 😉 xxx

  2. Mam wrażenie,że w Polsce jeszcze nie jest popularne jedzenie owoców na śniadanie. Sama przyznam,że wolę coś słonego a najlepiej z mięsem 😉 Chyba czas się przestawić:)

  3. uwielbiam ten market w sucre z sałatkami owocowymi. Ponad dwa tygodnie sie tam stolowalamm. mniam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s