Okradzeni w Chinach

Będąc w przepięknym Yangshuo, o którym pisaliśmy ostatnio, zdarzyła nam się pierwsza naprawdę niemiła przygoda podczas tej podróży.

Jadąc pewnego razu na rowerach, wieźliśmy plecak na bagażniku rowerowym. Nagle ze słodkiego letargu i zajmującej rozmowy wyrwało nas gwałtowne szarpnięcie. Zanim zdążyliśmy się zorientować, przejeżdżający motocykl podjechał do nas znienacka, a jego pasażer wyrwał plecak i pognał przed siebie. Kilkuminutowy pościg oczywiście zdał się na nic, podobnie jak nawoływanie do przyglądających się bezczynnie jadących z naprzeciwka oraz przydrożnych Chińczyków.

Wizyta w komisariacie była z kolei o tyle ciekawa, że po raz kolejny wykazała, jak beznadziejnie zbiurokratyzowany i skorumpowany jest to kraj. Policjanci przez 2 dni odsyłali nas z jednego komisariatu do drugiego, zasłaniając się innym rewirem, zapewne nie chcąc psuć sobie statystyk, przyjmując zgłoszenie.

Strata była dość dotkliwa, bo oprócz najlepszego małego plecaka na świecie straciliśmy dwa aparaty, zestaw baterii, okulary, kapelusze i tym podobny zestaw drobiazgów. Mimo wszystko szybko zagryźliśmy zęby, uzupełniliśmy najpotrzebniejsze zapasy w Guangzhou i jedziemy dalej.

Jak kradzieże zdelegalizowały motocykle

Okazuje się, że podobne kradzieże motocyklowe są bardzo popularne zarówno w Chinach, jak i np. Wietnamie. Po jednym z bardziej zuchwałych przypadków tego typu w Guangzhou, gdy kilka lat temu motocyklista odciął rękę kobiecie, która nie chciała puścić torebki, regionalne władze po prostu zdelegalizowały motocykle w tym mieście. Dziś Guangzhou jest prawdopodobnie jedynym miastem w Chinach, w którym jedynymi jednośladami zostały rowery.

Problem zminimalizowano może w Guangzhou, ale jak się okazuje, już w przyległej prowincji Guangxi zagrożenie tego typu istnieje. W kradzieżach wyspecjalizowały się motocyklowe szajki, które grasują w szczególności wzdłuż popularnych szlaków turystycznych, których w okolicach Yangshuo nie brakuje. Podobnie jak naiwnych turystów, wożących plecak czy torbę na bagażniku.

Problem ten jest ponoć jeszcze większy w Sajgonie oraz zwłaszcza w Hanoi w Wietnamie, gdzie motocykli są tysiące. Tam także jeszcze większym problemem są podobno przebiegające według tego samego schematu kradzieże aparatów i damskich torebek. Ale miejmy nadzieję, że nam nie będzie dane się o tym przekonać.

.

Advertisements

Posted on 21 grudnia 2010, in Chiny and tagged . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Vagabundosiki!

    dzięki za kartki, obserwujemy relacje na bieżąco, podziwiamy i zazdrościmy :))) Ściskamy kciuki za dalszą barwną podróż!
    A odnośnie „kradziei-złodziei”: podobno po złodziejach się szczęści, więc głowa do góry 🙂

    Pozdro ze Scyzorykowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s