Z pamiętnika podróżnika – manta i rzeźbiarz

Sobota – Wyspy Russella

Wczoraj napisalismy w pamietniku, ze Wyspy Russella to urocze miejsce. Piekne wyspy, lazurowe rafy, a przez caly dzien przyplywaja dziesiatki czolen, zeby nam potowarzyszyc. Kreca sie wokol, czasem ktos zagadnie jednym zdaniem, ale w zasadzie wystarcza im przebywanie w naszym towarzystwie i patrzenie na nas.

Dzis miejsce nadal jest urocze, ale pojawil sie zgrzyt. W nocy, juz po raz drugi na Salomonach, zostalismy okradzeni. Tym razem zniknal recznik i kilka drobiazgow suszacych sie na relingach. Najbardziej dotkliwa jest jednak kradziez jachtowych poduszek pokladowych, ktore zdecydowanie uprzyjemnialy siedzenie na twardym pokladzie podczas kilkudniowych przepraw oceanicznych.

Postanowilismy interwieniowac w pobliskiej wiosce, bo wiemy, ze takie przypadki na Salomonach sa dosc powszechne i czesto udaje sie udzyskac skradzione rzeczy. Niestety wodz wioski nie mogl zajac sie naszymi poduszkami, bo jako adwentysta dnia siodmego dzisiaj ma sabat i nie walczy wowczas ze zlodziejami. Moze od jutra uda mu sie cos zdzialac. Poinformowal nas, ze oglosi problem w kosciolach i okolicznych wioskach i byc moze uda mu sie odzyskac skradzione dobra po naszym wyjezdzie, gdy zlodziej nie bedzie sie ukrywal.

W ramach relaksu podjelismy tez pierwsze proby plywania na lokalnych czolnach krecacych sie wokol lodzi. Nie jest to sprawa prosta, bo w przeciwienstwie do Vanuatu, nie maja one bocznych stabilizatorow i o wywrotke latwiej niz o przedwyborcze obietnice. Niemniej jednak po kilku radosnych probach potrafimy juz uratowac kanu przed zatonieciem, wdrapac sie na nie z wody, a nawet okazjonalnie utrzymac rownowage na stojaco.

Najlepsza z Zon zaatakowal tez dzisiaj rekin. I jakkolwiek naprawde bylo strasznie, to na szczescie ostatecznie rekin nie zdecydowal sie na ugryzienie. Niestety jak bym sie nie staral, to nie da sie tej sytuacji opisac w kilku zdaniach, zeby nie zabrzmiala bunczucznie, groteskowo ani falszywie. Pokrotce powiem, ze ponad dwumetrowe rekiny szare sa wyjatkowo terytorialne, maja niebywale sprawnie dopracowana grupowa taktyke polowania, a gdy ofiara zaczyna uciekac, tak jak we wszystkich drapieznikach wlacza sie w nich instynkt zabojcy. Nauka na przyszlosc – w obecnosci rekinow szarych NIE ODDALAC SIE OD RAFY.

Ale poza tym snorklowanie na Wyspach Russella zapiera dech w piersiach nie tylko ze wzgledu na rekiny szare, ktore skadinad podczas snorklowania widzielismy po raz pierwszy w zyciu.

Wtorek – Mbili, Laguna Marovo

Dzis uzmyslowilismy sobie nasze podroznicze podwojne standardy. W Zachodniej Prowincji niemal wszyscy mieszkancy tworza fantastyczne rzezby z drewna i kamienia, robia przepiekna bizuterie z muszelek, a pozostali przywoza kosze warzyw i owocow w nadziei na wymiane za dobra z zachodniego swiata. Jest to zatem dokladnie to, czego oczekiwalismy po zebrakach w Azji, ktorzy notorycznie chodza za turystami z haslem „Hello! Money?” na ustach.

Poczatkowo rzezby, rzadko kiedy kosztujace mniej niz 100 – 200 zl, wydaly nam sie zdecydowanie zbyt drogie na nasza podroznicza kieszen, szczegolnie w porownaniu z fantastycznymi metrowymi maskami w Indonezji, ktore kupowalismy zupelnie niedawno za 15-20 zl. Rzecz w tym, ze salomonskie rzezby inkrustowane macica lokalnych muszli sa prawdopodobnie najbardziej misterne na swiecie, a ich wykonanie, wylacznie przy uzyciu prostych recznych narzedzi, zajmuje zazwyczaj ok. tygodnia.

Dzis, na dobra sprawe w pierwszym kotwicowisku w Lagunie Marovo, odwiedzilo nas okolo 6-7 rzezbiarzy, ktorzy przyplywaja do naszej lodzi na swoich dlubanych recznie czolnach, uginajacych sie od zapierajacych dech w piersiach rzezb. Juz po kilku pierwszych odwiedzinach stalo sie dla nas jasne, ze wiosluja oni z najbardziej odleglych wiosek, jesli tylko dotrze do nich informacja, ze w lagunie zakotwiczyl nowy jacht.

Takie kraje jak Wyspy Salomona odwiedza moze 30-50 prywatnych lodzi rocznie i zadnego z rzezbiarzy nie stac na przepuszczenie okazji zaprezentowania swoich wyrobow. Ostatniego goscia, ktorego wiesc o naszej obecnosci doszla az we wsi Seghiro oddalonej o 15 km, pozegnalismy dopiero o 21.

Od kazdego z rzezbiarzy staramy sie kupic chocby najmniejsza pamiatke i blogoslawimy nasza decyzje sprzed kilku dni, ze jednak postanowilismy nie nurkowac na Salomonach. Przedwczoraj udalo nam sie co prawda stargowac kosmiczne salomonskie kwoty za nurkowanie do 250 zl za nura, ale ostatecznie i tak uznalismy te kwote za zbyt niebotyczna. Jak sie okazuje snorklowanie tez daje sporo radosci, a 600 zl przeznaczone poczatkowo na nurkowanie trafi do miejscowych rzezbiarzy, ktorych praca z kazdym dniem coraz bardziej nas zdumiewa.

Z innej beczki – kilka dni temu w Honiarze nie znalazlszy nic godnego uwagi do naszej globalnej kolekcji magnesikow lodowkowych, zrobilem wlasny. Dzisiaj zainspirowany pierwszym 10-centymetrowym sukcesem i artystycznym klimatem Laguny Marovo rozpoczalem rzezbienie prawdziwego miniaturowego czolna.

Czwartek – Mbili, Laguna Marovo

Po raz pierwszy od miesiaca Najbardziej Nieustepliwe z Nieustepliwych wreszcie poprawily swoja mocno nadwyrezona opinie. Wyjatkowo mizerne piarowo salomonskie muchy obudzily nas jak zwykle o 6:30, ale na ich szczescie tym razem okazalo sie, ze tuz przy lodzi zeruje kilkumetrowa manta. Po ponad godzinie plywania puste zoladki wygnaly nas wreszcie z wody, a z manta udalo nam sie jeszcze spotkac po obiedzie na pobliskiej rafie.

Rafa okazala sie na tyle niesamowita, ze mozecie tylko zalowac, ze za pomoca Sailmaila nie mozemy zamiescic zdjec. Polujace rekiny czarno- i bialopletwe, korale koloru koralowego, przebijanie sie przez lawice karanksow czy napoleony pchajace sie w kadrze przed rekiny. Szczytem wszystkiego okazala sie lawica okolo 50 delfinow, ktora zainteresowala sie naszym pontonem, gdy wracalismy ze snorklowania.

Rzezbiarze nadal nadciagaja tlumnie, nam powoli koncza sie pieniadze, a przybywa kilogramow do wyslania w paczce. Dzis jednemu z artystow, Natanielowi, prawdopodbnie pomoglismy wejsc w zupelnie nowy biznes magnesikow na lodowki. Zainteresowany moim mini-czolnem tak podekscytowal sie naszym pomyslem, ze juz zaczal szkicowac.

Zdaje sie, ze na dobre wplynelismy wlasnie do Laguny Marovo. I cos czuje, ze spedzimy tu przynajmniej dwa tygodnie.

Advertisements

Posted on 25 listopada 2011, in Wyspy Salomona and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. I jeszcze się okaże, że wrócicie jako właściciele firmy magnesikowej importującej unikatowe magnesy-czółenka do Europy 🙂
    A co do poprzedniego wpisu…jeżeli nie macie dość żeglugi, to płyńcie dalej. Drugi raz taki „stop” Wam się nie trafi i nie zwiedzicie tych niedostępnych miejsc (no chyba, że kupicie sobie jacht). Ameryki można przemierzyć w następnej podróży…

  2. W 100% zgadzam się z przedmówcą Klaudiuszem co do dalszego pomysły na dalszy ciąg Waszej podróży. Płyńcie !!!
    Aż mnei zmroziło jak przeczytałam o ataku rekina na Najlepszą z Żon.
    O mateczko (jak to mawia mój syn ;-). co się własciwie stało?
    pozdrawiam serdecznie,
    edyta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s