Jechać – nie jechać?

Alaska czy Boliwia?

Mikronezja czy Nowa Zelandia?

Japonia czy Argentyna?

Filipiny czy Ekwador?

Czas wyborow juz dawno za nami. Przed kilkoma tygodniami postanowilismy, ze na Wyspach Salomona opuszczamy naszego kapitana i ruszamy dalej na wschod. Od tego czasu zmienialismy jednak zdanie przynajmniej trzykrotnie i juz sami nie wiemy, na czym aktualnie stoimy.

Jak stwierdził kiedyś mój nieoceniony brat, oba rozwiązania mają zarówno zady i walety.

Na jachcie jestesmy juz 3 miesiace i bedziemy zeglowac przynajmniej jeszcze kilka tygodni. Z Salomonow nasz kapitan kontynuuje podroz dookola Pacyfiku i plynie do Mikronezji. Po drodze jedne z najrzadziej odwiedzanych miejsc na swiecie – na przyklad atol Ontong Java, nalezacy nominalnie do Wysp Salomona, ale zamieszkaly przez ludnosc polinezyjska.

Dalej Mikronezja i iskrzaca sie arsenalem wojennym laguna Chuuk oraz tradycyjny region Yap, do ktorego w wiekszosci nie mozna nawet dotrzec inaczej niz prywatnym jachtem. Potem nasze ukochane Filipiny, na ktorych w zeszlym roku spedzilismy Boze Narodzenie, a teraz moglibysmy trafic tam na niezwykla filipinska Wielkanoc i sezon na plywanie z rekinami wielorybimi w Donsol.

Pozniej Okinawa i lancuch setek wysp japonskich az po Honsiu – ciekawa odmiana po Trzecim Swiecie i kulturach Pacyfiku.

A na deser Alaska. Ale nie Anchorage, Denali i dwa parki narodowe na krzyz, ale trzy miesiace przemierzania calego archipelagu Aleutow od Attu az po Zatoke Ksiecia Williama i Kenai, gdzie mieszka nasz kapitan. Alaska na pokladzie lodzi przemierzana niemal sladem Vitusa Beringa – odkrywcy tych terenow sprzed 250 lat.

A moze jednak wulkany, fiordy i kraj paralizujacy wyobraznie wiekszosci ludzkosci. Oraz ponoc jedni z najcieplejszych mieszkancow naszego globu. Cieplejsi nawet niz ich gorace zrodla – Nowozelandczycy.

A potem marzenie z dziecinstwa – Ameryka Poludniowa. Kupic motory albo jeepa i przemierzyc kontynent od Ziemi Ognistej az po Kolumbie. Przez Patagonie, chilijskie pustynie, boliwijskie salary, Machu Picchu i Andy. Przez pol roku zyc w rytmie latynoskiej maniany, saczyc pinacolade i zajadac swinki morskie.

Czy jednak dookola Pacyfiku z naszym kapitanem? Ale spedzic na lodzi jeszcze 11 miesiecy? I co potem, wyladowawszy wreszcie w Anchorage? Kupic fure w Stanach i jechac dalej? Ale czy nasza podroz w ogole sie skonczy? I, parafrazujac klasyka – co dalej z zyciem, panie premierze?

Za kazdym razem, gdy wypijemy pol butelki rumu, coraz bardziej sklaniamy sie, by jednak plynac dalej. Trzezwiejac powoli nastepnego dnia rano, zawsze cieplej myslimy o Ameryce Poludniowej i powrocie do kraju jeszcze w przyszlym roku.

I tak bijemy sie z myslami od tygodni. A moze Wy cos pomozecie… To jak – jechac? Czy nie jechac?

Reklamy

Posted on 19 listopada 2011, in .od czapy, Wyspy Salomona and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 10 Komentarzy.

  1. Czytam blog od dawna ale ten wpis szczególnie zasługuje na mój pierwszy komentarz.
    Moim zdaniem: płynąć dalej! 🙂
    Mogę sobie tylko spróbować wyobrazić co czujecie, ponieważ powrót do kraju choćby na krótko może być kuszący ale taka niesamowita okazja jak rejs na tej trasie rzadko się zdarza.
    Życzę pomyślnych wyborów.

  2. Jezu, ale za wami tęsknię!!! zasuwajcie dalej, Rick jest facet super!
    Jacek z Lata , Santa Cruz , Solomon Islands, obecnie już w domu……

    • Hej! Nie uwierzysz, ale po ponad tygodniu, jaki zajęło nam przyżeglowanie z Santa Cruz do Honiary, w stolicy spotkaliśmy naszą wspólną australijską znajomą, od której to dowiedzieliśmy się, że salomońskie linie przetrzymały Was w Lacie przez kolejnych kilka dni 🙂 To jest przewoźnik!
      Dobrze, że udało Ci się wreszcie dotrzeć do kraju. A tam zamiast kokosów i lazurowych lagun – śnieg i zawierucha… To musi być wspaniały widok..

  3. Łatwo wołać jechać dalej! i sam się z tym problemem nieco borykam (w sumie miałem wyjechać na pół roku, jestem już w drodze 8 miesięcy, i planuję kolejne 6), jednak warto pomyśleć, co potem – czy po kilkuletniej przerwie dacie radę wrócić do Waszych zawodów? I czy to ma być Wasza ostatnia podróż w życiu (wtedy warto wykorzystać ją do maksimum), czy planujecie kolejne jak tylko znów się dorobicie. Choć przyznaję, że macie dobrą okazję zwiedzenia trudno dostępnych części świata, i pokusa jest silna 🙂

  4. Jak bedziecie po tej Alasce w Stanach, to tam kupcie motory i w droge do Patagonii.

  5. zady i walety. nic dodac, nic ujac 🙂

  6. Ja bym płynęła, bo to szansa na zobaczenie miejsc, do których dotarcie nie jest łatwe. A Ameryka Płd nie zając 🙂

  7. Jeśli powód zejścia z jachtu nie jest tylko podyktowany przez tzw. „zmęczenie jachtem” to płyncie dalej. Ameryka była i będzie. Tam, gdzie możecie dopłynąć teraz, szybko Wam się druga taka okazja nie trafi…

  8. Wracajcie, ludzie tęsknią. Pozdrowienia z Gdańska – TŻ.

  9. Ha! Ale się porobiło. Dzięki wszystkim za komentarze i rady. Dyskusja rozgorzała aż miło. Ale mimo że pewna przewaga na rzecz jachtostopu się pojawiła, to jednogłośności – podobnie jak i nas – jak nie było, tak nie ma. I nie musimy chyba dodawać co o przedłużeniu podróży co najmniej o kolejny rok sądzą nasze rodziny 🙂

    Tymczasem my już postanowiliśmy, a o okolicznościach i naprawdę niezwykłym rozwoju wypadków z tym związanym poinformujemy Was w osobnym wpisie. Już wkrótce…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s