Indonezja – informacje praktyczne cz. 1

Na początek rzecz najważniejsza. Jak duża jest Indonezja?

Otóż Indonezja jest ogromna. Według naszego rozeznania jest to największy kraj, jaki dotychczas odwiedziliśmy. Znacznie większy od Chin i większy nawet od Indii. Jeśli podzielimy Indonezję na 7 makroregionów (Sumatra, Jawa, Papua, Borneo, Celebes, Moluki, Wyspy Południowe), łatwo przekonać się, że żeby poznać je choć pobieżnie, potrzeba około 2 miesiące na każdy z nich. Jakby nie liczyć, daje to w sumie półtora roku.

Derawan - miejsce, o jakim marzyłeś

Derawan - miejsce, o jakim marzyłeś

A wierzcie nam, że 2 miesiące na Nusa Tengarę, czyli Wyspy Południowe, albo Moluki to śmiech na sali, a nie szmat czasu. Tak czy siak, trzeba po prostu WYBRAĆ kilka miejsc, które chce się odwiedzić i porzucić mrzonki typu: „Mam 5-6 tygodni, więc zobaczę Jawę, Bali, Celebes i być może zahaczę o Moluki.” Teoretycznie dałoby się to zrobić, odbywając z 5-6 lotów, ale gonitwa byłoby to straszna i żadnej przyjemności z odwiedzanych miejsc. Można przykładowo jechać na Bromo z wycieczką (za 300 tys. RPH – 100 zł), przyjechać do Cemoro Lawang wieczorem, zobaczyć wschód słońca nad Bromo i zawinąć się o 8 rano, pędząc na Ijen albo Bali, jak robi to 80% turystów, ale stracimy wtedy ponad połowę atrakcji.

No ale do rzeczy.

Wiza

Wiza do Indonezji na granicy kosztuje 25 USD i jest wydawana na 30 dni. Do niedawna nie można było jej przedłużyć, co ostatnio się jednak zmieniło, znacznie ułatwiając życie turystom. Niemniej, jeśli tylko mamy czas, dużo lepszym pomysłem jest wiza 60-dniowa do uzyskania w ambasadzie. W różnych krajach z różnymi problemami. Ponoć najłatwiej w Singapurze przez agencję pośrednictwa, co jest jednak dużo droższe niż normalnie. My wizę 60-dniową wyrabialiśmy w Kuala Lumpur (170 RGT – 159 zł, 3 dni), co uchodzi za bardzo trudne. I rzeczywiście sporo osób ma problemy, ponoć głównie jeśli wcześniej było już w Indonezji. Nam o dziwo udało się bez przeszkód, choć, tak jak wszyscy, musieliśmy oczywiście przedstawić bilety wylotowe, których nie mieliśmy. Jak wybrnąć z tej sytuacji, Polaków nie musimy chyba uczyć. Szczególnie jeśli kupili kiedyś w życiu jakikolwiek bilet lotniczy i umieją posługiwać się Photoshopem lub chociaż Wordem czy Paintem.

Nie jest to zresztą wielkie nowum w Azji, bo bilety wylotowe trzeba przedstawić na przykład na granicy Tajlandii, jeśli chcemy otrzymać tzw. „visa on arrival”. Co my również musieliśmy uczynić. Procedura podobna.

Przedłużenie wizy

Dla niektórych i 60 dni to mało. Wizę można przedłużyć niemal w każdym dużym mieście (np. Palu, Makasar, Balikpapan, Denpasar, Yogyakarta, Surabaya, Jayapura). Wizę 60-dniową można przedłużać 6 razy, za każdym razem o miesiąc po 250 tys. RPH. Wizę 30-dniową jeden raz w tej samej cenie. W różnych miastach z różnymi problemami. Generalnie mówią, że im dalej na wschód i od cywilizacji, tym trudniej i drożej. Choć nawet cywilizowany Makasar słynie z urzędniczej chciwości i wymuszania łapówek. Ba, nawet na Bali urzędnicy przyzwyczajeni są do dodatkowych zastrzyków gotówki, bo większość przedłużania odbywa się za pośrednictwem agencji w Kucie, które pobierają characz od turystów i dla spokoju ducha dzielą się nim z urzędnikami. Dwóch turystów, których spotkaliśmy na Celebesie przedłużało wizę na Bali samodzielnie, nie chcąc zapłacić 10 USD ekstra, ale ostatecznie po 2 tygodniach oczekiwania i tak się złamali.

Jogjakarta na Jawie, w której można podziwiać takie oto tradycyjne tańce jawajskie, słynie na cały kraj jako miasto artystów, pisarzy i tancerzy. Ba, nawet ulicznych punkowych pieśniarzy tu nie brakuje!

Jogjakarta na Jawie, w której można podziwiać takie oto tradycyjne tańce jawajskie, słynie na cały kraj jako miasto artystów, pisarzy i tancerzy. Ba, nawet ulicznych punkowych pieśniarzy tu nie brakuje!

My chcieliśmy być twardsi, ale nie dano nam szansy. Przedłużanie wizy w Yogyjakarcie to błahostka. Trwa 3 dni, a urzędnicy nie tylko nie oczekują łapówek, ale nawet krzywo patrzą na pytania o przyspieszenie procedury. Jedyną niedogodnością przedłużania wizy w Yogyakarcie (podobnie jak w każdym innym mieście) jest fakt, że do Urzędu Imigracyjnego trzeba jeździć co najmniej 3 razy. Najpierw składamy kompletny wniosek, za 2 dni przyjeżdżamy płacić, a kolejnego dnia robią nam zdjęcie, pobierają odciski palców i odbieramy wizę. Na Bali i w niektórych innych miastach tę procedurę urzędnicy starają się jeszcze wydłużyć, zmuszając do oddzielnego dodatkowego przyjazdu w celu zrobienia zdjęcia i odcisków.

Ostatnio słyszeliśmy, że przedłużyć wizę można bez problemu także w Surabayi na Jawie, ale to jest już informacja z drugiej ręki, więc nie możemy z całkowitą pewnością jej potwierdzić. Z kolei na Celebesie bez problemu można wizę przedłużyć w Pare-Pare.

Ważne! Starając się o przedłużenie wizy 60-dniowej trzeba mieć sponsora / opiekuna. Musi to być Indonezyjczyk, który na specjalnym formularzu zobowiąże się do pokrycia naszych ewentualnych długów i pomocy w poszukiwaniu nas, jeśli postanowimy znikniąć w kraju. Nie jest to więc sprawa błaha. Nie wiedzieliśmy o tym niewdzięcznym warunku, ale na szczęście przyszła nam z pomocą nasza Couch Surferka w Yogyakarcie. Zdaje się, że posiadanie „sponsora” nie jest warunkiem koniecznym do przedłużenia wizy, ale jak wygląda procedura bez takiego poręczenia, nie możemy zagwarantować.

Dlatego wybierając miejsce do przedłużenia wizy dobrze jest zdecydować się na miasto, w którym jest co robić, a wokół niego nie brakuje atrakcji. Trudno o lepszy wybór niż Yogyakarta. 3-5 dni to idealny czas na miasto, pogrzebane w popiole wioski wokół wulkanu Merapi czy Borobudur i Prambanan.

Świątynie Prambanan - obok Borobudur najbardziej okazały starożytny kompleks świątynny w Indonezji

Świątynie Prambanan - obok Borobudur najbardziej okazały starożytny kompleks świątynny w Indonezji

Ciekawostka. Jeśli nie możesz przedłużyć wizy w Dżogdży, strasz ich. W Indonezji od kilku lat istnieje tutejsze CBA, o nazwie KPK. Instytucja niewiele robi, ale może dużo, więc wszyscy się boją i wszędzie wiszą ostrzeżenia o karach za korupcję (do 5 lat i 50-250 mln RPH – niewyobrażalne tutaj pieniądze). Więc jeśli znasz choć trochę indonezyjskiego (po dwóch miesiącach nawet małpa by się nauczyła), spisuj nazwiska, wołaj dyrektora, wyciągaj telefon i dzwoń do KPK.

A jeśli szkoda Ci czasu i nie brzydzisz się łapówkami, zawsze (prawie) możesz dać ekstra 100 tys. RPH (35 zł) i wizę przedłużą Ci pewnie bez problemu.

Transport

Jak na te odległości, ceny w normie. Między wszystkimi wyspami można poruszać się promami, więc mitem jest twierdzenie, że w Indonezji trzeba latać. Fakt faktem, prom z Surabayi na Jawie na Papuę płynie 5-6 dni (600-700 tys. RPH w trzeciej klasie – 210-250 zł), a z Bali na Alor czy Timor 3-4 dni (330 tys. RPH – patrz cennik wszystkich promów z Bali), więc latanie czasem jest rozsądnym rozwiązaniem. Na promie są bardzo tanie stołówki, gdzie obiad można zjeść za 10 tys., więc z głodu na pewno nie zemrzemy. Prędzej z nudów. A jeśli nie rozłożymy karimaty na pokładzie, tylko wybierzemy wygodne łóżko na jednym z pokładów wśród kilkuset pasażerów, być może również przez uduszenie od dymu tytoniowego.

Ponad metrowe tukany z mieszkańcami północnego Celebesu żyją za pan brat. I nie potrzeba do tego nawet Parku Narodowego

Ponad metrowe tukany z mieszkańcami północnego Celebesu żyją za pan brat. I nie potrzeba do tego nawet Parku Narodowego

Latanie nie jest dużo droższe od promów (500-900 tys.). Na popularnych trasach czasem może być nawet tańsze (Makasar – Surabaya, Manado – Jakarta czy Surabaya). Najtańszym przewoźnikiem jest Lion Air i Air Asia. Dobre ceny miewa też czasem Merpati, Garuda czy Batavia. Nie wiem, jakim sposobem, ale o dziwo bilety tańsze niż na stronie internetowej można dostać w agencjach turystycznych. Wyjątek stanowi Air Asia i Lion Air, ale i to zawsze warto sprawdzić.

Autobusy długodystansowe bardzo wygodne – klimatyzowane (ok. 80-200 tys. za 8-12 godzin jazdy). Lokalne to typowy standard azjatycki, czyli duszno nie do zniesienia, śmierdzi, kury pieją, a w dymie papierosowym można powiesić worek z kapustą, na którym akurat siedzisz.

Pociągi tylko na Jawie w trzech klasach. Klasa pierwsza i druga rzędu 200-300 tys. z Surabayi do Yogyakarty, więc poza zasięgiem przeciętnego zjadacza ryżu przyjeżdżającego z plecakiem. Za to Klasa trzecia to tylko 25 tys. RPH (tak, tak, 8 zł za 7 godzin niebywałej przygody). Ten sam pociąg jedzie z Yogyakarty aż do Probolingo, więc dla wytrwałych z pewnością jest to najlepszy sposób na dotarcie pod Bromo (30 tys. RPH, 12 h). A na pokładzie piosenki, chodzące stragany, przepiórcze jaja, salaki, banany, żonglerzy, kuglarze i co tylko chcesz. Warto przejechać się choć jeden raz. Ale warto też wziąć ze sobą wachlarz i mały ręcznik do wycierania potu.

Panorama Bromo o wschodzie słońca - widok faktycznie równie imponujący jak na wszystkich pocztówkach (choć trzeba przyznać, że Bromo z całej trójki na zdjęciu jest akurat najmniej okazały :)

Panorama Bromo o wschodzie słońca - widok faktycznie równie imponujący jak na wszystkich pocztówkach (choć trzeba przyznać, że Bromo z całej trójki na zdjęciu jest akurat najmniej okazały) 🙂

W miastach wszędzie kursują bemo (inna nazwa to „angkot”), czyli minibusy na tysiąc pasażerów (3-6 tys. RPH za przejazd). Jeśli jednak stać Cię, żeby wydać dodatkowe 2 złote, warto zastanowić się czasem nad wspomożeniem beczakowców. „Becak” to miejscowe ryksze, wśród których konkurencja jest niebywała, a popyt nierzadko żaden. Właściciel rykszy robi 1-5 kursów dziennie, czyli czasem zarabia tylko 5 zł.

W Azji nie można uratować wszystkich, ale można redystrybuować dochód tam, gdzie potrzeba.

.

Ciekawostka

W Indonezji palą jak nigdzie. W autobusach, na promach, w urzędach. Palą nawet 10-letnie dzieci. W związku z tym wszyscy proszą o papierosy. Jeśli nie szkoda Ci ich zdrowia, można kupić paczkę i częstować ludzi pracy. Będą wdzięczni i z chęcią pozwolą zrobić sobie zdjęcie.

Jeśli natomiast próbujesz podciąć nogę rakotwórczych gigantów, jak niżej podpisany (przez jakiś czas pracowałem dla tytoniowego kowboja, więc teraz odpokutowuję złą karmę), równie dobrze można ludziom pracy rozdawać słodycze. Sprawdza się to szczególnie dobrze na Ijen, gdzie robotnicy w kopalni siarki są przemili, będąc jednocześnie jednymi z najciężej pracujących ludzi, jakich spotkaliśmy.
.
A o tym co warto zobaczyć, ile kosztuje życie w Indonezji i dlaczego tak tanio, a także pozostała garść ciekawostek już w najbliższym odcinku.

.

——————————————————————

P.S. Gdy przebijasz się autobusami i promami z Floresu na Bali (40 h – łącznie 250 tys. rupii), naprawdę masz dużo czasu. I stąd te informacje praktyczne, które okazały się na tyle przydługie, że trzeba było je rozdzielić na 3 części. W ten sposób w najbliższych dniach będą Was zalewać praktykalia, które miejmy nadzieję, że nie dość że Wam pomogą, to jeszcze zachęcą do odwiedzenia tego niesamowitego kraju.

.

Zobacz sam, jak piękna jest Indonezja:

Pulau Derawan, Borneo, Indonezja
Kakaban, Borneo, Indonezja
Wyspy Togian, Celebes, Indonezja
Podwodny świat Celebesu, Indonezja

.

Advertisements

Posted on 24 sierpnia 2011, in Indonezja and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. Fajny artykuł dobrze napisany i praktyczny. Proponuje tylko zmienić podpis pod zdjęciem. Z tego co wiem to tukany zyja w Ameryce południowej a to sa dzioborożce.

    • Hej fajnie sie was czyta, jednak wstep zawiera duzy blad, zarowno Chiny jak i Indie sa znacznie wieksze od Indonezji. Chyba ze chodzilo wam o odleglosci ktore trzeba pokonac pomiedzy poszczegolnymi czesciami tego kraju

  2. Tekst o wizach to kompletny nonsens.

  3. Eksperymentowałam już z chyba wszystkimi wizami i pierwsze słyszę, żeby 60dniowa turystyczna kiedykolwiek była legalnie przedłużalna… Sosio-budaya owszem, ale turystyczna odkąd tu jestem (2013) – nie. Chyba, że coś się zmieniło od czasu, kiedy Wy tu byliście. Od czerwca 2015 r. pobyt do 30 dni (pod warunkiem spełnienia paru warunków) jest dla Polaków darmowy, nie potrzeba wizy. Więcej aktualnych info tu: emiwdrodze.pl/indonezja/wizy-do-indonezji-jak-gdzie-za-ile/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s