Ostatki, czyli wielka karuzela rusza

Dziś ostatni wpis z Polski, czyli będzie o tym, co jest naprawdę ważne, a więc o pogoni za szczęściem, niezależności, duchowej rewolucji i prawdziwej wolności.

pustynia NegevChoć ja, wbrew temu co twierdzi Paula, nadal będę upierał się, że najważniejsze są pieniądze i gołe baby.

.

Łyk inspiracji

Ostatnio, jak zwykle bezmyślnie odławiając z sieci życiodajne informacje, trafiliśmy na znalezisko niebywałej wagi. Tomasz Molga pisze we Wprost o ludziach poszukujących szczęścia i stanu równowagi między pracą a tym, co w życiu ważne.

Wykorzystując zjawisko geoarbitrażu, czyli ogromnej różnicy w kosztach życia między Światem Zachodnim a krajami rozwijającymi (w szczególności przepiękną, inspirującą i bezpieczną Azją Południowo-Wschodnią), ludzie ci przenoszą się do takich krajów jak Tajlandia, Malezja czy Kambodża. Tam, o ile mają takie możliwości, wykonują pracę zdalnie przez Internet, zarabiając w dolarach, a wydając w bahtach bądź rupiach. Czasami jednak nie robią nic, utrzymując wysoką stopę życiową, czerpiąc dochody wyłącznie z wynajmu własnego mieszkania w rodzimym kraju.

Sam, kilka lat temu spotkałem w Tajlandii kilku Holendrów i Anglików, którzy już od roku bądź dwóch podróżowali po Azji lub niemal na stałe mieszkali na tropikalnych wyspach, utrzymując się wyłącznie z mieszkania wynajmowanego w Amsterdamie bądź Manchesterze.

Żeby daleko nie szukać, kilka tygodni temu Magda i Przemek po zakończeniu podróży dookoła świata pisali, że przez całą ponad półtoraroczną podróż wydawali miesięcznie mniej niż na samo tylko mieszkanie w Sydney, gdzie na stałe mieszkają.

Muchy i łzy

A co nowego u nas? Niewiele. Jeśli chodzi o przygotowania motocyklowe – standard. Rozstrzaskane muchy na zębach i uszy powiewające na wietrze. Wczoraj próbowaliśmy nawet zdać egzamin na motor, co niestety udało się tylko połowie z naszej dwójki. Ale najważniejsze, że utrzymujemy się w motorowym siodle, więc jeśli chodzi o prawo jazdy, to wygląda na to, że podczas podróży będziemy zmuszeni przedsięwziąć pozaregulaminowe środki zaradcze.

A oprócz tego codzienna dawka pożegnań. Okazjonalna łezka tu i ówdzie, obowiązkowe „miśki” i codzienny powrót o 2-3 w nocy. Nihil novi. A dziś od rana pakowanie mieszkania pod wynajem.

W weekend zdecydowanie trudniejsze zadanie przed nami – pora po ostatni raz jechać do domu…

.

Advertisements

Posted on 1 października 2010, in Polska and tagged , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. A ja juz w Kambodzy. Jak bedziecie, to dajcie znac 🙂 Bede tutaj przez ladnych kilka miesiecy. Bede sie upajac moja wolnoscia od swiata zachodniego.

  2. Matko boska, o pojęciu ‚gap year’ dowiedziałam się wczoraj na łamach pewnego popularnego portalu internetowego; dziś przekopuję internet w poszukiwaniu większej ilości informacji na ten temat. Wyświetlają mi się strony ludzi takich jak Wy, podróżujących oraz poznających świat, i w głowie mi się nie mieści, kiedy siedzę w tej swojej małej miejscowości przy malutkim komputerze, że coś takiego jest w ogóle realne – rzucić wszystko i pokonywać kilometry, odkrywać zupełnie inne płaszczyzny… Coś niesamowitego! Piekielnie Wam zazdroszczę, oczywiście w pozytywnym sensie. Życzę udanej, bezpiecznej podróży, mnóstwa kolorowych widoków, słońca nad głową i w duszy. 🙂 Powodzenia!

    Coś fantastycznego.

  3. Wychodzi na to, że my – wbrew planom, chęciom i potrzebom się już nie damy rady zobaczyć 😦 A zatem .. musimy spotkać się gdzieś w czasie Waszej podróży i tyle !!! Bawcie się dobrze i nie zaniedbujcie bloga !!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s