Smaki świata – Izrael, Palestyna

Thina i hummus

Thina i hummus. Hummus i thina. Są wszędzie. Są jak bliźnięta syjamskie. Gdzie jedno, tam i drugie, a jedno bez drugiego nie istnieje.

W Izraelu są składnikiem niemal każdej potrawy. Thina (wymawiane: tHina przez jedno z tych hebrajsko-arabskich gardłowych H, czyli dźwięk wydobywający się podczas duszenia kogoś lub charczenia) to płynna pasta robiona na bazie ziaren sezamu.

Thina - składniki i przygotowanie

Gotową thinę kupuje się rzadko, a w większości wyrabia się ją w domu przed posiłkiem. W związku z tym istnieje duża dowolność proporcji składników, a także ich wariacji. Dzięki temu każda thina ma inny smak. I tak oto thina przyrządzana przez Erana w Jerozolimie była zdecydowanie pietruszkowo-zieleninowa, na pustyni Negev zajadaliśmy się thiną raczej czosnkową, a na straganach przeważała ta o smaku czystego sezamu.

Niemniej jednak w większości kombinacji na thinę składają się przecier 100% z prażonych ziaren sezamu, sok z cytryny, czosnek, pietruszka i przyprawy (kombinacje dowolne, choć zazwyczaj tylko sól i pieprz).

Izraelczycy thinę jedzą do wszystkiego. Niemal w 100% posiłków występuje ona na stole jako dip do chleba bądź pity. Oprócz tego jedliśmy ją jako dodatek do omletu na śniadanie, dań strączkowych przygotowanych z ciecierzycy i soczewicy na obiad i sałatek na kolację. Rachela, którą poznaliśmy w kibucu na pustyni Negev, w ramach eksperymentów dodaje ją nawet do zup i, jak mieliśmy okazję się przekonać, nie jest to głupi pomysł. Osoby nieprzepadające za sezamem albo uczulone na ten składnik musiałyby się jednak zdrowo nachodzić, żeby zjeść coś bez thiny i hummusu.

Hummus i falafel w Palestynie

Falafel w PalestynieBo thina to również jeden z głównych składników hummusu. Hummus zapożyczony przez Żydów z kuchni arabskiej to pasta przygotowywana głównie z ciecierzycy, oliwy, czosnku, cytryny i właśnie thiny. Hummus można jeść sam jako przystawkę, ale bez niego nie może obyć się również żadna straganowa shawarma. No i oczywiście falafel.

Falafel

Ta hummusowa masa smażona na głębokim tłuszczu w postaci kulek wielkości przepiórczych jaj zastępuje wkładki mięsne w wielu posiłkach. Usmażone falafelowe kulki najczęściej rozgniata się na bardziej jednolitą masę i sprzedaje z sałatkami i dodatkami (oraz thiną oczywiście) w picie lub innych mącznych plackach, takich jak lafa.

W smaku falafel jest mączno-fasolowy i dość ostry, a strukturę ma ziarnistą z tendencją do chrzęszczenia w zębach. Spotkać można go wszędzie, od najmniejszych ulicznych straganów po wyszukane restauracje.

Arak

Jeśli chodzi o alkohol, to w Izraelu króluje arak. Jest to bardzo mocny alkohol, ok. 60% (choć w smaku niepalący jak nasza wódka) o smaku anyżkowym. Arak destyluje się z winogron i anyżu i jest on bliskim krewnym tureckiego raki, greckiego ouzo czy bałkańskiej rakiji.

Arak

Oprócz niewątpliwych walorów smakowych picie araku w dobrym towarzystwie dostarcza również niespotykanych walorów estetycznych. Otóż arak pija się z lodem bądź rozcieńczony z wodą i z lodem. A substancje zawarte w anyżu sprawiają, że po zetknięciu z wodą klarowny wcześniej napój przybiera mlecznobiałą barwę.

Tak oto pijąc arak, sami już nie wiemy czy to 60% alkohol sprawia, że mętnieje nam w oczach czy też to tylko w wodzie rozkładają się anyżowe cząsteczki.

Jerusalem mixed grill

Serca z grilla

Naszym niewątpliwym odkryciem kulinarnym było również Jerusalem mixed grill. Błąkając się któregoś razu po Jerozolimie, wiedzeni węchem, trafiliśmy do przydrożnej budy o wielkich metalowych stołach do smażenia wystających niemal na chodnik. Jak się później miało okazać (czym wprawiliśmy w osłupienie goszczących nas couchsurfowych studentów), przez zupełny przypadek, zapuściwszy się w rzadko odwiedzane przez turystów rejony ulicy Agripas, natknęliśmy się na wielbioną przez wszystkich Izraelczyków jadłodajnię.

Na metalowych blachach smażyły się serca, żołądki oraz inne kawałki kurczaka, a także cebula i czosnek. Wszystko to w aromatycznej poświacie kminku, curry, chilli i nie wiadomo czego tam jeszcze. Za 35 szakali od sztuki (1 szakal, czyli 1 izraelski szekel = 0,86 zł), czyli ok. 30 zł (więc jakby nie patrzeć straganowa górna półka) otrzymaliśmy po ogroooooomnej picie ulewającej się od żołądków, serc i kurczaka (że o thinie nie wspomnę) oraz obowiązkowy zestaw miseczek z oliwkami oraz ogórkami i kapustą na ostro piklowanymi z chili.

Przepyszny posiłek spożyty ok. 16:00 zapewnił nam dobre 10 cm więcej w pasie oraz ilość kalorii i tłuszczu spokojnie wystarczającą do następnego południa.

.

Advertisements

Posted on 24 czerwca 2010, in Izrael, Palestyna and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s