Szczęście moim powietrzem

W Puerto Rico mieszka dwóch bardzo ciekawych kolesi. Jeden każe wołać na siebie „Residente”, czyli Rezydent, a drugi „Visitante”, czyli Gość. Choć w gruncie rzeczy obydwaj to równi goście. A do tego bracia, chociaż tylko przyrodni. No i Gość pogrywa na instrumentach albo układa bity, a Rezydent rozkminia i pisze teksty. A trzeba przyznać, że…

Latinoamérica

Jestem tym, co zostawili Oni, jestem tym, co Ci zabrali, Miasteczkiem ukrytym wśród szczytów, Moja cera jest ze skóry, więc zniesie każdy klimat, Jestem fabryką dymu, Ręką robotnika zapewniającą byt, Zimnym frontem w środku lata, Miłością w Czasach Zarazy, bracie! Jestem słońcem, które się rodzi I dniem, który umiera najpiękniejszymi zachodami słońca Jestem żywym rozwojem…

Walczyłem z krokodylem

Dla Ciebie Wszystko co robię, robię dla Ciebie Bo Ty wyciągasz wszystko, co we mnie najlepsze Jestem tym, kim jestem Bo Ty jesteś wszystkim, czego potrzebuję . . ————————————— P.S. A na koniec pytanie: Czy sądzisz, że wbicie się na Machu Picchu na krzywy ryj wieczorem, żeby spędzić noc na mistycznej górze to wystarczająco dobry…