Jaja na mrozie

Lubię zimę. Tęskniliśmy nawet za nią przez te dwa lata w tropikach, a śnieg nie raz się marzył w kambodżańskim pyle i amazońskim skwarze.

Tak, lubię zimę. Najbardziej przez dwa tygodnie. Góra trzy!

Kilka dni temu wychodzę wieczorem z psem na spacer, a tu mróz trzaska tak, że gile zmieniają się w śmiercionośne sople. Pierwszy dzień wiosny już zapomniał kiedy był, kwiecień nadciąga wielkimi wełnianymi onucami, a o tej porze już dawno powinienem chodzić w sandałach.

Tymczasem spotykam sąsiadkę, psom wąsy szronem oblazły i jak nic można sobie tylko ponarzekać. Wtem jednym zgrabnym zdaniem ujęła ona całą naszą frustrację. „Choinka bez śniegu, a jaja na mrozie. W mordę.”

I gdzie logika? Pytam.

Ofiara walki o globalne ocieplenie

Ofiara walki o globalne ocieplenie

Dlatego wielkie dzięki tamtaramom za ich starania na rzecz ocieplenia klimatu i stosunków międzyludzkich. Jak już ofiara dla Pachamamy nie pomoże, to już nie wiem kto. Sam Bóg chyba. Albo Al Gore.

.

Reklamy

Posted on 25 marca 2013, in Polska and tagged , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. myślałem, ze jajca odmrożone osobiste na wielkanoc zaserwowałeś….po tym dwuletnim ciepłym klimacie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s