Jaja na mrozie

dnia

Lubię zimę. Tęskniliśmy nawet za nią przez te dwa lata w tropikach, a śnieg nie raz się marzył w kambodżańskim pyle i amazońskim skwarze.

Tak, lubię zimę. Najbardziej przez dwa tygodnie. Góra trzy!

Kilka dni temu wychodzę wieczorem z psem na spacer, a tu mróz trzaska tak, że gile zmieniają się w śmiercionośne sople. Pierwszy dzień wiosny już zapomniał kiedy był, kwiecień nadciąga wielkimi wełnianymi onucami, a o tej porze już dawno powinienem chodzić w sandałach.

Tymczasem spotykam sąsiadkę, psom wąsy szronem oblazły i jak nic można sobie tylko ponarzekać. Wtem jednym zgrabnym zdaniem ujęła ona całą naszą frustrację. „Choinka bez śniegu, a jaja na mrozie. W mordę.”

I gdzie logika? Pytam.

Ofiara walki o globalne ocieplenie
Ofiara walki o globalne ocieplenie

Dlatego wielkie dzięki tamtaramom za ich starania na rzecz ocieplenia klimatu i stosunków międzyludzkich. Jak już ofiara dla Pachamamy nie pomoże, to już nie wiem kto. Sam Bóg chyba. Albo Al Gore.

.

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Maciek's awatar Maciek pisze:

    myślałem, ze jajca odmrożone osobiste na wielkanoc zaserwowałeś….po tym dwuletnim ciepłym klimacie 🙂

Dodaj komentarz