Co to jest pełnia księżyca?

Czym jest pełnia? Ktoś powie, że to faza księżyca i do tego taka, w której słońce oświetla całą półkulę naszego satelity. Ja i pewnie jeszcze parę innych fanów BBC stwierdzi, że to ten długo wyczekiwany choć zawsze niespodziewany moment, gdy Księżyc odwróci się w naszą stronę i wyjawi nam Prawdy Objawione podczas oglądania jednego z najlepszych seriali w historii – the Mighty Boosh. Ale tak naprawdę rzecz nie w tym, czym jest pełnia, tylko kiedy pełnia nastaje…

A pełnia wypada na przykład dzisiaj.

Skąd o tym wiemy? Niby sprawa jest prosta, wystarczy przecież wyjrzeć za okno, prawda? A jednak prawie nikt nie wygląda…

Jeszcze do niedawna, przez prawie dwa lata podróży nigdy nie mieliśmy tego problemu. Kiedy jest pełnia, o której wypadnie dziś zachód słońca, a o której będzie jutro wschód? Odpowiedzi na te pytania były nieodzowną częścią naszej egzystencji przez te wszystkie miesiące. Tak naprawdę to wokół tych fundamentalnych kwestii obracało się nasze życie.

Dlaczego wschód słońca musi być zawsze o świcie? (Bromo, Indonezja)

Dlaczego wschód słońca musi być zawsze o świcie? (Bromo, Indonezja)

Zaczyna się ściemniać – czy mamy dzisiaj gdzie spać… Jaki piękny dziś księżyc, zostańmy jeszcze parę godzin na plaży, może jakieś żółwice przyjdą składać jaja na tej indonezyjskiej plaży… Za chwilę zachód słońca, lepiej zawijajmy się z centrum Limy, bo latynoska metropolia to nie jest miejsce, w którym chcesz się włóczyć po zmroku… Jutro znów mordęga, pobudka o piątej – czy wschody słońca muszą być takie piękne… Zostaw te gary i naczynia! Choć na pokład, cały atol płonie w zachodzącym słońcu…

Pożar u Świętego Piotra (Carretera Austral, Chile)

Pożar u Świętego Piotra (Carretera Austral, Chile)

Znowu o piątej? (Bagan, Birma)

Znowu o piątej? (Bagan, Birma)

I tak dalej i tak dalej.

Bezpośredni kontakt z naturą, to chyba rzecz, której najbardziej brakuje nam w mieście. Choć trzeba przyznać, że w Warszawie i tak nie mamy źle pod tym względem. Jakiś czas temu wybraliśmy się we troje na spacer nad Wisłą. Ja, żona i psiak. Jakież było nasze zdziwienie, maszerując przez chaszcze, gdy natknęliśmy się na ponadpółmetrowe modrzewie ścięte przez bobry. Co więcej wzdłuż plaży bobry rozlokowały nawet półżeremia. I to zaledwie kilkaset metrów od Trasy Toruńskiej! A wdłuż całego terenu nadwiślanego na śniegu i błocie pełno tropów saren i dzików.

Bobry we Warsiawie!

Bobry we Warsiawie!

Sąsiadka mówiła mi niedawno, że dziki i sarny w Lasku Bielańskim tak się rozzuchwaliły, że podchodzą pod zabudowania i lepiej uważać, żeby wataha dzików nie zaczęła szarży w naszą stronę albo nie poturbowała psa.

Pamiętam, że w Perth, stolicy Australii Zachodniej, ze zdziwienia szczękami szorowaliśmy po chodniku, gdy w centrum miasta pojawiły się delfiny. Perth od wielu lat utrzymuje się co prawda w czołówce najlepszych na świecie miast do życia, więc nie ma się co delfinom dziwić, ale trochę nas zatkało.

Perth, Australia - jedno z najlepszych miast do życia. Dla wszystkich.

Perth, Australia – jedno z najlepszych miast do życia. Dla wszystkich.

A tymczasem okazuje się, że i u nas bobry idą po rozum do głowy.

No tak, ale nie zmienia to faktu, że od powrotu do Polski nie widzieliśmy nie tylko ani jednego wschodu słońca i może ze dwa zachody, gdy akurat wynosiłem śmieci. O pełni księżyca nie wspomnę. W Ameryce Południowej Paulina tak sobie zsynchronizowała wewnętrzny zegar biologiczny z Pachamamą, że już tydzień przed pełnią wiedziała, że zbliża jej się okres.

A teraz? Teraz dowiaduję, się że dziś jest pełnia, bo zamontowałem sobie widget na google’u, który mi o tym podpowiada. Dramat.

Całe szczęście śnieg już stopniał, więc chyba odkurzę śpiwór i wyciągnę się dzisiaj na balkonie. Pora nawiązać nadwątlony kontakt z naturą.

.

Advertisements

Posted on 27 lutego 2013, in Polska and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. miałam dokładnie to samo spostrzeżenie, odnośnie właśnie pełni księżyca, ale tak naprawdę za tym idący kontakt z naturą, kiedy spędziłam tego lata miesiąc w Grecji, w małej miejscowości. Którejś nocy sierpnia był blue moon i wszyscy o tym rozmawiali, w tawernach siadaliśmy tak, by móc go oglądać, znajomi spali na plaży by dłużej delektować się zjawiskiem. A w Warszawie nikt już nawet głowy do góry nie zadziera.. 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s