Z orbity w mikrokosmos

Dziś krótka piłka. Niewiele słów, dużo treści i obrazu. Nieopodal magicznego Derawanu znajduje się kolejny cud natury, który może przyprawić o zawrót głowy. To miejsce to Kakaban – jezioro meduz.

Jezioro to, żywcem wyjęte z National Geographic, zajmuje niemal całą wysepkę oceaniczną, gdzie w skutek niebywałego odcięcia od świata i braku drapieżników, meduzy utraciły parzydełka i beztrosko hasają po słonych wodach jeziora. Można się z nimi bawić, podpatrywać i do woli podziwiać dostojne ruchy. Widok niesamowity przywodzący na myśl satelity orbitujące w kosmicznej próżni.

Zresztą niech przemówią obrazy.

.

.

I pomyśleć tylko, że nasza wycieczka na Kakaban była tylko w połowie udana. Tuż obok znajduje się inna Tajemnicza Wyspa, rodem z Juliusa Verne’a. To Sangalaki, gdzie niemal co drugi dzień ławice kilkumetrowych mant olbrzymich przypływają na płytkie wody jak do myjni, dać się czyścić miejscowym rybom.

My na nieszczęście trafiliśmy na ten Co Drugi Dzień, ale choć po mantach nie było śladu, snorklowanie wokół kolejnej Wyspy Żółwiej i Jezioro Meduz były wystarczającą nagrodą.

A więcej zdjęć z jeziora meduz możecie obejrzeć tutaj.

.

Kakaban, Borneo, Indonezja

.

—————————————————-

Równik po raz pierwszy

Borneo, szczególnie indonezyjskie, zauroczyło nas nieprzeciętnie. W mdłej, zindustrializowanej i zbytnio cywilizowanej Malezji kontynentalnej nierzadko nachodziły nas myśli o powrocie do kraju. Borneo trafiło jednak w czuły punkt, bez pardonu wdzierając się do czołówki naszych ulubionych miejsc i na trwałe moszcząc sobie miejsce gdzieś pomiędzy Nepalem a Filipinami.

Oprócz orangutanów, żółwi, rekinów, małp długonosych, niezapomnianych przejazdów stopem czy pierwszego podczas tej podróży przekraczania równika, najsilniej wryło nam się w pamięć przedzieranie przez indonezyjską część wyspy – Kalimantan. Przejazd z Berau do Samarindy to historia na pół książki, a nie wpis. Autobus, którym mieliśmy jechać 18 godzin, stał się naszym domem na 3 dni i 2 noce.

Równikowe deszcze rozmoczyły leśne dukty udające drogi, tworząc metrowe rowy i koleiny, w których kolejno utykaliśmy. Wyciąganie autobusu za linę w środku nocy, gotowanie jajek w ognisku pod ciężarówkami czy dwie noce spędzone w rowie mocno zżyły nas z okoliczną ludnością i indonezyjskimi tirowcami, z którymi związał nas los.

Jednym słowem – Borneo, o jakim marzyliśmy.

A niektórzy naiwni wierzą, że Indonezyjczycy z Borneo są niezbyt mili...

A niektórzy naiwni wierzą, że Indonezyjczycy z Borneo są niezbyt mili...

Zatem mimo przejściowych rozważań o powrocie, ku rozpaczy rodziny, jedynie spod uśmiechniętego wąsa okazjonalnie śledzącej nasze poczynania, kontynuujemy eskapadę. Co więcej, przygody takie jak rzeczony przejazd autobusem i nocowanie w borneańskich rowach natchnęły nas kolejną genialną myślą.

Jedziemy na Papuę – etnicznie jedno z najbardziej różnorodnych miejsc na Ziemi, same w sobie będące mikrokosmosem. To tu w części nowo-gwinejskiej mówi się w ponad 800 językach. Z kolei w części indonezyjskiej niektóre doliny górskie zostały odkryte przez białych ludzi dopiero w latach 40-tych i 50-tych, a ich mieszkańcy posługiwali się wówczas narzędziami z epoki kamienia łupanego. Tam nas potrzeba.

.

Advertisements

Posted on 20 czerwca 2011, in Indonezja and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Widzę, że jedną japonkę wciągnęło błotko? 😉
    Super przygody, tak trzymać!
    Czy Wy w ogóle zamierzacie opuścić tą Azję (i ewentualnie Oceanię) na rzecz Ameryki Południowej?
    pozdrawiam
    Kuba

    • Bystre oko 🙂 Ale bylo jeszcze gorzej. Dwa dni wczesniej Borneo pokonalo najlepszego sandala na swiecie, wiec przez ponad tydzien paradowalem w jednym i japonce…

      A Azje owszem, pewnie opuscimy. Juz prawie sie zbieralismy do Australii, ale potem nastapila Indonezja i zdaje sie, ze zabawimy tu ze 2-3 miesiace (23?). Siedzimy tu juz ponad miesiac, a jeszcze nie bylismy w zadnym znanym miejscu. Ostatecznie trzeba chyba jednak bedzie wybrac sie na Jawe czy Bali… Chocby kurtuazyjnie.

      Pozdrowienia z serca zakreconego Celebesu!

  2. Hmm, dawno nie zajrzałem, ale teraz nadrobiłem zaległości, i przeczytałem wszystko. Powiem krótko – jesteście Epic. Rafał twoja broda zasługuje na pokojową nagrodę Nobla. Nie wiem kiedy wrócicie ale sroga biba się szykuje 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s