Dżungla dla początkujących

W Borneo zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Przez dwa tygodnie widzieliśmy tu więcej dzikich zwierząt niż przez całą dotychczasową podróż.  Dzikie orangutany, małpy długonose, ryby chodzące po plaży, rekiny, olbrzymie żółwie, ławice dwumetrowych barakud czy owadożerne rośliny.

Charakterystyczny nos oraz duze brzuchy sprawily, ze nosacze sundajskie przez miejscowych od wiekow nazywane sa "Orang belanda" czyli "Holendrami"

Charakterystyczny nos oraz duży brzuch sprawiły, że nosacze sundajskie przez miejscowych od wieków nazywane są "Orang belanda" czyli "Holendrami"

O orangutanach zachodniego Borneo i nurkowaniu na Sipadanie – uchodzącym za najlepsze nurkowisko na świecie postaramy się napisać kilka słów ekstra, bo obie te rzeczy okazały się jednymi z największych atrakcji jak do tej pory.

Owadożerny dzbanecznik czeka na swoją ofiarę

Owadożerny dzbanecznik czeka na swoją ofiarę

A dzisiaj kilka zdjęć z niezwykłego Parku Narodowego Bako. Bako to dżungla dla początkujących. Po parku można chodzić kilka dni na własną rękę, kolorowe szlaki są równie łatwe w nawigowaniu jak w polskich Tatrach i z pewnością jest to turystycznie najlepiej oznaczone miejsce w całej Azji. Nie zmienia to jednak faktu, że park jest wyjątkowo dziki, turystów tu niezbyt wielu i nie trudno chodzić cały dzień, nie napotykając nikogo.

A po drodze lasy namorzynowe z ich niezwykłymi mieszkańcami, dżungla przechodząca wprost we wspaniałe klify i plaże oraz przede wszystkim małpy długonose. Zwierzęta te okazały się zdecydowanie najciekawszymi przedstawicielami małp, jakich dotychczas spotkaliśmy.

Komu odbiła palma

Całe malezyjskie Borneo przejechaliśmy oczywiście stopem. Zabawa ta trwała pełne 4 dni i pozwoliła nam lepiej zrozumieć ten region. Spośród wszystkich 15 czy 20 osób, z którymi się zabraliśmy, niemal wszyscy zajmowali się przemysłem olejowo-palmowym. Co drugi ma plantację palm olejowych, jeden jest strażnikiem na farmie, inny sprzedaje kombajny do zbierania owoców palmy olejowej, a jeszcze inny prowadzi szkółkę z młodymi palmami.

Lasy namorzynowe i plaze Bako

Lasy namorzynowe i plaże Bako

Przez calutkie malajskie Borneo jak okiem sięgnąć ciągną się tysiące plantacji palm. Ale nie ma się czemu dziwić. Palma ta owocuje co dwa tygodnie i pozwala na zbiory owoców 20-25 razy w roku. Malezja jest światowym liderem w produkcji oleju palmowego, a miejsce tropikalnej dżungli północnego Borneo w większości zajęły już plantacje palm.

Jedyną osobą, która zabrała nas na stopa, a nie zajmowała się przemysłem olejowo-palmowym, był pracownik platformy wiertniczej u wybrzeży Borneo. Bo właśnie ropa była do niedawna głównym źródłem przychodu dla tego regionu.

Mlody makak plazuje sie w Parku Narodowym Bako

Młody makak plażuje się w Parku Narodowym Bako

Wszystko tylko nie to

W drodze przez północne Borneo, przejechaliśmy też przez niezwykły kraik, który mocno zapadł nam w pamięć. Brunei okazało się dokładnie tym, czego się nie spodziewaliśmy. Jeden z najbogatszych krajów Azji żyje niemal wyłącznie z ropy naftowej wydobywanej z dna morza. Nie ma tu więc ciśnienia na wycinkę dżungli, a mniejsze drogi biegną niemal przez dziewicze lasy. Spodziewaliśmy się zindustrializowanego Dubaju u wybrzeży Borneo, a trafiliśmy do niewielkich wiosek, gdzie czeka się tylko na sezon owocowy.

Takie a nie inne odczucia na temat Brunei to głównie zasługa niecodziennych stopów, z którymi przejechaliśmy ten kraj. Bo Brunei to także pierwsze państwo, które oglądaliśmy wyłącznie zza samochodowej szyby i nie wydaliśmy w nim ani złotówki.

Drobne przeszkody na szlaku w dzungli

Drobne przeszkody na szlaku w dżungli

Z miejscem tym wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Przejechanie 200 km z Malezji do Malezji zapewniło nam 10 nowych pieczątek w paszporcie. Brunei to śmieszny kraik, rozerwany malajskim klinem na pół. I jakby jeszcze tych 8 pieczątek wjazdowo-wyjazdowych było mało, Malajowie też mają ciekawe przepisy.

Malezja jest krajem federacyjnym, a stany Sarawak i Sabah, które w całości zajmują malajskie Borneo, są na tyle autonomiczne, że nawet Malajom wbijają pieczątki wjazdowe i wyjazdowe. W ten oto sposób w ciągu jednego dnia ubyło nam całych 2 stron w paszporcie. A po przejechaniu kilkunastu krajów na takie rzeczy zaczynamy zwracać coraz pilniejszą uwagę…

O Sipadanie bedzie nastepnym razem, a na zachete - zolw i podwodny wagabunda

O Sipadanie będzie następnym razem, a na zachętę - żółw i podwodny wagabunda

I pomyśleć tylko, że właśnie udajemy się do indonezyjskiej części Borneo, która jest zdecydowanie bardziej dzika, zawsze trudniej dostępna i rzadziej zaludniona. Będzie się działo.

.

No ale, zgodnie z obietnicą, jeszcze więcej Bako.

Park Narodowy Bako, Borneo, Malezja

.

Advertisements

Posted on 23 maja 2011, in Brunei, Malezja and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s