No to ruszyliśmy!

Przed nami bezkresna przestrzeń. Na razie tylko wirtualna, co prawda, ale dobre i to.

Jeśli rzeczywiście najtrudniejszy jest pierwszy krok, to teraz będzie już tylko z górki. Dobrze by było, zresztą, bo ostatnio zrewidowaliśmy plany i nie dość, że w naszą długooczekiwaną, roczną podróż dookoła świata pojedziemy bez biletu typu Round The World, to jeszcze rozpoczniemy od Kirgistanu, gdzie, póki co, trwa zawierucha po obaleniu prezydenta Bakijewa. Swoją drogą, już początek naszej podróży zapowiada się arcyciekawie, bo najprawdopodobniej 10 października 2010 r. odbędą się wybory prezydenckie i parlamentarne w Kirgistanie.

A wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w naszą podróż wyruszymy właśnie na jesieni.

Ale o co chodzi?

Otóż przede wszystkim chodzi o przygodę i pasję poznawania świata. Mniej więcej w październiku 2008 r. w naszych głowach zrodził się pomysł zrobienia sobie krótkiej przerwy i wyruszenia w roczną podróż dookoła świata. Roczną, bo Paulina taką ma oto możliwość, że jej pracodawca przewiduje sposobność rocznej przerwy w karierze. Wziąwszy zatem los w swoje ręce, zaczęliśmy poważnie przygotowywać się do podróży. Przez jeden semestr uczyliśmy się nawet hiszpańskiego. Miejmy nadzieję, że ta podstawowa (a raczej bardzo podstawowa) wiedza sprawdzi się w Amerykach, gdzie spędzimy ok. 5 miesięcy.

W stronę słońca

Jednak nim dane nam będzie sprawdzić nasze umiejętności językowe, czeka nas długa i kręta droga. Po wakacjach ruszamy na wschód w pogoni za słońcem. Nasza podróż rozpocznie się od Azji Centralnej, prawdopodobnie od Kirgistanu, skąd lądem udamy się do Kuala Lumpur. Przez około 4-5 miesięcy będziemy przemierzać Chiny, Wietnam, Laos, Kambodżę, Tajlandię i Malezję.

Następnie około 2 miesiące spędzimy w Australii i Nowej Zelandii, prawdopodobnie dzieląc ten czas mniej więcej po połowie między oba te kraje. Po drodze do Ameryki Południowej zahaczymy jeszcze o Vanuatu lub jakieś inne dzikie wyspy Oceanii, gdzie zamierzamy wsiąknąć w lokalny koloryt rybackiego rzemiosła i polinezyjskiego życia.

Kolejne 3 miesiące będziemy przedzierać się przez południową Brazylię, Argentynę oraz Chile, a przede wszystkim przez Boliwię i Peru. Prawdopodobnie właśnie z Peru bądź Ekwadoru przetransportujemy się do Gwatemali bądź Hondurasu, aby ruszyć na kolejną tułaczkę przez Amerykę Środkową i Meksyk.

Ostatnie 3-4 tygodnie spędzimy na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych, gdzie dotychczasowy koloryt kulturowy Azji, Ameryki Południowej i Oceanii zastąpią nam wspaniałe Parki Narodowe i dzika przyroda takich stanów jak Utah, Arizona czy Kalifornia.

Tak się akurat złożyło (przyznam, że nie bez naszych dopomagań), że niemal przez cały rok tropikalne słońce będzie podróżować wraz z nami. Po późnym lecie spędzonym w Chinach i Azji Centralnej trafimy do Indochin tuż po zakończeniu pory deszczowej. Następnie prawdziwy skwar czeka nas w australijskim i nowozelandzkim lecie. Ameryka Południowa również zapewni nam hektolitry witaminy D w miarę zbliżania się do równika, by prawdziwym żarem sypnąć dopiero w czerwcu i lipcu w Meksyku oraz Ameryce Środkowej.

Szczerze liczymy, że spiekotę tę choć po części będą neutralizować nurkowania z rekinami wielorybimi w Azji Południowo-Wschodniej, wśród zatopionych arsenałów II Wojny Światowej w Oceanii czy w meksykańskich cenotach.

Szlakiem codzienności

Zakładana przez nas trasa to tylko wstępny szkic podróży oddający przede wszystkim charakter podróży. Nasza podróż będzie trwała około roku, a naszym celem nie jest zobaczyć jak najwięcej znanych miejsc, odwiedzić jak najwięcej krajów ani pstryknąć jak najwięcej widokówek. Chcemy poznać kulturę odwiedzanych krajów i sposób życia ich mieszkańców. Przede wszystkim zależy nam na zagłębieniu się w codzienne życie ludzi tak odmiennych od nas kulturowo.

Będziemy podróżować głównie lądem, aby tym mocniej wsiąknąć w miejscową atmosferę i lepiej poznać lokalną specyfikę oraz zwyczaje. Przemieszczać będziemy się małym, lokalnym transportem, a gdzie to tylko możliwe – również (moim ulubionym) autostopem.

Od pomysłu do biletu w jedną stronę

Pomysł na podróż dookoła świata zrodził się w naszych głowach półtora roku temu podczas podróży po Maroku. Przemierzając wspaniałe góry Atlasu czy pomieszkując u rozbrajających gościnnością Berberów, zapragnęliśmy na dłużej pozostać w tym błogim klimacie. Niemniej jednak szybko dopadła nas przygnębiająca konstatacja, że wyjeżdżając raz czy nawet dwa razy w roku na dwu-, trzytygodniowe wyprawy, nijak nie będziemy w stanie poznać choćby znikomej części miejsc i kultur, które pragnęlibyśmy zgłębić.

Wówczas w naszych głowach zaświtała pewna myśl: A gdyby tak wszystko zostawić, choćby na chwilę, dajmy na to na rok i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu przygody…

Długo nie deliberując, po powrocie wszystkie nasze działania zorientowaliśmy na przygotowania do podróży. Przede wszystkim finansowe, bo, jakby nie licząc, średni dzienny budżet będzie prawdopodobnie oscylował w granicach 30 USD na osobę. Początkowo dla wygody i oszczędności czasu (a pewnie i pieniędzy) zakładaliśmy zakup biletów RTW. Mieliśmy już nawet skonstruowaną spersonalizowaną opcję w Travel Nation (najlepsze i najtańsze bilety RTW), ale ostatecznie daliśmy się porwać chwili i będziemy improwizować po drodze.

Tak oto po dwóch latach ruszymy na wschód, by wrócić z zachodu. Odkrywać nieznane kraje, plemiona i kultury. W poszukiwaniu nowych doznań, niezwykłych smaków i obcych zwyczajów. W poszukiwaniu przygody.

.

Reklamy

Posted on 5 Maj 2010, in Polska and tagged , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. Trochę późno Was znalazłem 🙂

    Powodzenia!!!

  2. Now I feel stupid. That’s crlaeed it up for me

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s