Gdzie kąpią się bogowie

Dziś w ramach przerwy w nadawaniu z najlepszego miejsca na świecie, teleportujemy Was z powrotem do Indii.

Dawno dawno temu, ktoś pytał, jak podobało nam się Varanasi. Według nas jest to takie miejsce, które raczej słabo mieści się w kategorii podoba / nie podoba. Raczej robi wrażenie.

Hinduskie miasta pędzą pełną parą i tylko krowy mają wszysto w nosie

Hinduskie miasta pędzą pełną parą i tylko krowy mają wszysto w nosie

No i zrobiło spore. W każdym razie na gorąco zapomnieliśmy Wam o tym napisać. Co udało nam się jednak uczynić ostatnio na łamach Rzeczpospolitej. Jak Was znam, to pewnie nie sięgnęliście po ubiegłotygodniowe piątkowe wydanie i tamtejszy dodatek Podróże. A szkoda.

W każdym razie następnym razem postaram się uprzedzić Was przed publikacją. Dziś pozostaje Wam już tylko Internet – nasz artykuł w Rzepie.

A dla leniwych przedruk. I jako bonus – kilka zdjęć z Varanasi.
.

Varanasi i Haridwar, Indie

—————————————–

Gdzie kąpią się bogowie

Waranasi to jedno z siedmiu świętych miast Indii, najważniejsze miejsce dla hinduistów. Rytualna kąpiel w Gangesie oczyszcza ciało i duszę, a kremacja w tym mieście to marzenie każdego religijnego Hindusa.

Kąpiel w Gangesie może oczyści duszę, ale z pewnością nie ciało. Według europejskich standardów poziom zanieczyszczeń przekracza tu dopuszczalne normy 1,5 tys. razy

Kąpiel w Gangesie może oczyści duszę, ale z pewnością nie ciało. Według europejskich standardów poziom zanieczyszczeń przekracza tu dopuszczalne normy 1,5 tys. razy

Co roku miliony Hindusów przyjeżdżają odwiedzić Waranasi, aby zanurzyć ciało w rzece, w której kąpali się bogowie. Jak na warunki indyjskie jest to miasto średniej wielkości, liczące nieco ponad 3 mln mieszkańców, co nie daje mu nawet pozycji w pierwszej dziesiątce największych metropolii w kraju. Waranasi to również jedno z najstarszych stale zamieszkanych miast na świecie – osadnictwo trwa w nim nieprzerwanie od 3,5 tys. lat.

Święta rzeka

Życie duchowe koncentruje się tutaj wokół świętej rzeki, Gangesu, która pełni rolę pośrednika z hinduskimi bogami zarówno za życia, jak i po śmierci.

Hindusi wierzą w wędrówkę dusz, czyli Samsarę, która urzeczywistnia się poprzez reinkarnację. Po śmierci ich ciała muszą zostać spalone, a prochy wrzucone do rzeki, aby zapewnić zjednoczenie duszy z Paramatmą – duchem wszechświata.

Ganges, jako najbardziej święta spośród setek świętych rzek w Indiach, jest do tych obrzędów idealnym miejscem. Według hinduskich wierzeń Waranasi jest zatem najświętszym i najbardziej upragnionym miejscem, gdzie można tego dokonać.

Ale kremacja tutaj jest też dlatego wyjątkowo droga i stać na nią wyłącznie wybranych. W przeciwnym wypadku w Waranasi nie byłoby nic oprócz krematoriów.

Garstka popiołu

W najbardziej prestiżowym krematorium Manikarnika Ghat, w pobliżu którego bóg Sziwa wyłowił ponoć złoty kolczyk bogini Parwati, pali się nawet 150 ciał dziennie. O każdej porze dnia i nocy płonie tutaj kilkanaście kilkumetrowych ognisk, a na każde z nich potrzeba ok. 400 kg drzewa. Przed podpaleniem zwłok bliscy zmarłego dekorują jego ciało kwiatami i przenoszą w uroczystej procesji przez stare miasto, a następnie kilkakrotnie zanurzają je w Gangesie, by opłukać brud doczesnego świata.

Tuż obok znajduje się targ drzewny, gdzie można zaopatrzyć się w najlepszej jakości drewno. Każda kłoda jest dokładnie ważona, a poszczególne gatunki drewna znacznie różnią się ceną. Najcenniejsze jest drzewo sandałowe.

Ciało płonie na stosie ok. trzech – czterech godzin. W połowie uroczystości mistrz ceremonii – którym może być najstarszy syn, brat lub zięć zmarłego – rozbija kijem czaszkę, aby ułatwić jej spopielenie. Po wygaszeniu ognia prochy rozrzucane są nad brzegiem Gangesu.

Ceremonię palenia zwłok mogą obserwować nawet turyści, ale obowiązuje ich rygorystyczny zakaz robienia zdjęć.

Oczyści duszę, nie ciało

Nad rzeką nieustannie trwają też rytualne kąpiele. Wzdłuż nabrzeża Gangesu znajduje się ponad 80 ghatów, czyli szerokich schodów, którymi można zejść do rzeki. Przez większą część roku stan wody jest tak niski, że ghaty tworzą ponadsiedmiokilometrową promenadę, na której obserwować można, jak życie duchowe wpływa na zachowania doczesne. Cały ten odcinek można przejść mniej więcej od listopada do czerwca. W trakcie pory monsunowej, a także we wrześniu i październiku do wezbranej rzeki prowadzą jedynie kolejne schody kilkumetrowej szerokości.

Szczególnie dużo ludzi pojawia się tu o świcie. Nim zanurzą się w wodzie, modlą się i medytują. Codziennie w rzece zażywa kąpieli ok. 60 tys. osób. Tymczasem w samym tylko Waranasi znajduje się 30 dużych odpływów ściekowych.

Do Gangesu trafiają też ciała owinięte w płótno z przywiązanymi doń kamieniami. To zwłoki, których zgodnie z obyczajem nie wolno palić, na przykład zmarłych kobiet w ciąży albo dzieci do ósmego roku życia. Z nurtem rzeki płyną też ciała tych, którzy zmarli po ukąszeniu kobry.

Z tych wszystkich powodów woda w Gangesie na wysokości Waranasi zawiera ok. 1,5 mln jednostek bakterii coli na 100 ml. Dla porównania: kąpieliska w Bałtyku są zamykane, gdy stężenie bakterii coli przekracza 1000 jednostek. Według europejskich standardów poziom zanieczyszczeń przekracza tu więc dopuszczalne normy 1,5 tys. razy.

Zakończyć krąg cierpienia

Waranasi jest szczególne z jeszcze jednego powodu. Jako święte miasto leżące nad rzeką odkupienia oferuje tzw. mokshę. Moksha to wyzwolenie z wędrówki dusz, czyli przerwanie kręgu reinkarnacji. Hindusi wierzą, że jedynie zakończenie życia w Waranasi zapewnia wyrwanie się z wiecznego cyklu narodzin i śmierci.

Choć moksha nie powinna być celem samym w sobie, daje możliwość pójścia na skróty w wyzwoleniu się od cierpień doczesnych. W kraju, w którym miliony żyją za mniej niż dwa dolary dziennie, jest to nie lada pokusa.

Oprócz pielgrzymów miasto przyciąga więc również ludzi zmęczonych życiem. Tych, którzy stracili wiarę, że uda im się odwrócić swój los. Do takich osób należy Salim, którego poznaliśmy w hostelu. Przyjechał do Waranasi z odległych rubieży stanu Uttar Pradesh i dorabia jako przewodnik, za grosze oprowadzając zachodnich turystów po zaułkach starego miasta. Do końca życia pragnie zostać w świętym mieście, aby mieć pewność, że już nigdy nie powróci do cierpień tego świata.

Ludzi takich jak Salim jest tu dużo więcej, a na obrzeżach Waranasi znajdują się nawet przytułki, w których można doczekać swoich ostatnich dni i upragnionej mokshy.

Uliczki Varanasi

Gwarno i tłoczno

Mimo że nieco mroczna i zdecydowanie niehigieniczna duchowa aura Waranasi Europejczykowi może się wydawać przytłaczająca, na Hindusach nie robi onieśmielającego wrażenia. Uliczki starego miasta tętnią życiem, przekupnie oferują setki towarów dziękczynnych, które można ofiarować bogom. Choć wydaje się to niemożliwe, miasto jest jeszcze bardziej gwarne i chaotyczne niż Delhi lub Kalkuta.

Druga połowa października upływa tu w szczególnie gorączkowym rytmie. Hindusi właśnie szykują się do jednego z największych świąt religijnych w roku: Durga Puja ku czci bogini-wojowniczki o dziesięciu ramionach. Przygotowania sprawiają, że wieczorami na niektórych ulicach tworzą się gigantyczne piesze korki i nie sposób ruszyć z miejsca przez dobrych kilka minut, dopóki nie uda się czmychnąć w niekończący się labirynt zaułków.
.

Advertisements

Posted on 8 lipca 2011, in Indie and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s