Z pamiętnika podróżnika – laotańska dzikość serca

Mam tego dość. Właśnie dziś, po dwóch tygodniach pobytu w Tajlandii, wjechaliśmy wreszcie do Malezji. Tymczasem w świecie wirtualnym cały czas tkwimy w Laosie i nie zanosi się, żebyśmy szybko się stamtąd wynieśli. Wobec tego postanowiliśmy podjąć drastyczne kroki. Ilość zaprzeszłych wpisów, uznanych przez UberKomisję za niezbędne, którymi wprost musimy się z Wami podzielić, z…