Z pamiętnika podróżnika – Enter Sandman

Tajskie wyspy leżą i kwiczą, a malajskie plaże ze wstydu zapadły się pod wodę. Enter Sandman, czyli bajki o Togeanach ciąg dalszy.

życie codzienne w wiosce BajoŚroda – dzień 9

Dziś po raz pierwszy wybraliśmy się wreszcie na drugi koniec plaży. Rzadko zdarza się, byśmy nie zeksplorowali naszego najbliższego otoczenia już pierwszego dnia, ale tu wszystko biegnie niecodziennym torem. Przynajmniej wreszcie mamy jakieś zdjęcia z naszego raju.

Okazuje się również, że wewnątrz wyspy szarżują tukany. Te piękne ptaki niedawno widzieliśmy co prawda w Parku Narodowym Lore Lindu, ale są tak imponujące, że dziś znowu wybraliśmy się, by je podglądać.

I posłuchać. Tukanie tukana przypomina raczej szczekanie psa, a ptak ten jest tak duży i ciężki, że gdy leci, słychać jak łopocze pod nim powietrze.

W wodzie też nieprzeciętne akcje. Pełnia księżyca, więc ryby, jak zwykle w takim przypadku, się pochowały. Snorklowanie na Ścianie Taipi fantastyczne, ale ani ja ani Aka nic nie złowiliśmy. Wieczorny połów z łodzi też po raz pierwszy na pusto. Na obiad i kolację ryż z jajkiem i ogórkiem. Fantastyczne uczucie. Jestem przekonany, że jutro będziemy bardziej zdeterminowani.

Tymczasem jubilerska pasja rozwinęła się zaskakująco, a Paula wpadła wręcz w perłowy szał. Zanosi się, że wyjedzie bogatsza o 6 naszyjników i 2 bransoletki. Ja zatrzymałem się na 2+1 (wmawiam sobie, że będę miał na wymianę na Papui).

Mój skarbie...

Mój skarbie...

Czwartek – dzień 10

Mimo zakładanego skąpstwa, po 10 dniach niemal zerowych kosztów jednak się złamaliśmy i szarpnęliśmy po dwie stówy na nurkowanie.

Przed przyjazdem tutaj, usłyszeliśmy kilkakrotnie, że na Togeanach nurkuje się dla korali, a nie dla ryb. Traktowaliśmy to jako wymówkę na fakt, że nie ma tu szans na dużego zwierza i nie planowaliśmy tu nurkować. I błąd.

Koralowce są tu nawet piękniejsze niż w Egipcie, co dotychczas wydawało nam się niemożliwe. Dużego zwierza też wystarczy wiedzieć, gdzie szukać. Na wulkanicznej Una-Una pływaliśmy z grupami wielkich karanksów i żółwiami, a barakudy śmiało śmigały nieopodal.

Koniec i bomba, a kto nie pływał ten trąba

Koniec i bomba, a kto nie pływał ten trąba

Nie wszystko jest jednak takie piękne, jak wygląda. Nawet Togeany mają smutne tajemnice. Wieczorne rozmowy przy araku – lokalnym alkoholu pędzonym z palmy, po raz pierwszy przyniosły gorzki wątek. Okazuje się, że pod koniec lat 90-tych, gdy śladowa turystyka niemal zupełnie zanikła w wyniku zamieszek na Celebesie, na wyspę ściągnęli rybaccy oportuniści.

Chińska machina, wiecznie głodna i łaknąca wszystkiego, co zagrożone wymarciem, trafiła i na Togeany. Przybyła w poszukiwaniu napoleona, rekinów i innych szlachetnych ryb, których dziś już tu prawie nie ma. Oprócz ryb, ofiarą padli również Bajo. Naturalnym nurkom, od wieków łowiącym na wstrzymanym oddechu, zaproponowano nową technikę – połowów z kompresorem.

Oczywiście nikt słowem nie wspomniał o chorobie kesonowej, niebezpieczeństwie przebywania na głębokościach i szybkim wynurzaniu. Aka przez kilka lat pracował po kilka godzin dziennie na kilkunastu, kilkudziesięciu metrach, podłączony do kompresora na łodzi. Dziś ten 38-letni mężczyzna wygląda na ponad 50 lat i cały czas ma problemy ze stawami.

Choć jak sam mówi i tak miał więcej szczęścia niż wielu jego przyjaciół, których na zawsze zabrało morze. Co najmniej kilkadziesiąt osób. I to tylko z okolicznych wiosek.

Chodź tu gagatku. Dzisiaj na kolację na pewno nie jem suchego ryżu

Chodź tu gagatku. Dzisiaj na kolację na pewno nie jem suchego ryżu

Sobota – dzień 12

Dziś obciąłem paznokcie po raz drugi odkąd jesteśmy na Kadidiri. To pierwsza taka operacja w jednym miejscu odkąd wyruszyliśmy 9 miesięcy temu. Pora się zbierać.

Mistrz Piętaszek i jego uczeń Robinson

Mistrz Piętaszek i jego uczeń Robinson

Tylko jak znaleźć w sobie motywację, gdy kolejne dni przynoszą kolejne rewelacje. Dziś upolowałem dwie przepiękne, całkiem spore ryby na naszej Ścianie. Nadal jest to śmieszny łup przy tym, co złapał Aka, ale postępy widać gołym okiem.

Jutro znowu odpływa prom na stały ląd. Czuję, że jeśli nie wyjedziemy tym razem, zostaniemy tutaj na zawsze.

Wieczorem zapowiada się kolejna już nasza impreza pożegnalna przy ognisku. Może uda się spoić wszystkich arakiem, lecz tym razem dla odmiany wyjechać wreszcie pod przykryciem poalkoholowej mgły.

.

——————————————————

A jak wygląda podwodne polowanie w wykonaniu cyganów Bajo? Przekonaj się sam.

.

.

I jeszcze kilka zdjęć z podwodnego Celebesu:

.

Podwodny świat Celebesu, Indonezja

.

Reklamy

Posted on 12 lipca 2011, in Indonezja and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 Komentarze.

  1. Super. Ja już niedługo (1 sierpnia) lecę na Sulawesi. I na pewno na kilka dni na te wyspy zawitam – pewnie pod koniec pobytu, trochę odpocząć.
    Powiedzcie – jak wygląda kwestia kosztów w tej chwili? Bo słyszałem różne niepokojące wieści…

    • Togeany polecamy koniecznie. Jak do tej pory (już ponad 2 miesiące tutaj) chyba nasze ulubione miejsce w tym fascynującym kraju. Na całych Togeanach tanio jest jak barszcz, chociaż znacznie drożej niż na „kontynentalnym” Celebesie, gdzie pokój dla dwojga można spokojnie dostać za 50 tys. Rph (15 zł).

      Bungalow przy plaży na Kadidiri to 85-100 tys. od osoby za noc (domki dwuosobowe). Cena obejmuje 3 posiłki, darmowe wyprawy łodzią, biżuterię, itp 🙂 więc żadnych innych kosztów nie ma. 30 zł od osoby i mieszkasz w raju. Podobne ceny są na wyspach Malenge i w Bombie, do których też chcieliśmy się wybrać, bo ponoć rafy są tam jeszcze piękniejsze, ale, jako się rzekło, nie udało nam się dotrzeć.

      Kilka tygodni temu na Kadidiri było niewiele osób, ale podobno na przełomie lipca/sierpnia jest spore obłożenie. Ponoć nic strasznego, gdy domki są zajęte, bo można spać na plaży (czasem nawet właściciele rozstawiają namioty).

      A jako Alor? My wybieramy się tam już wkrótce. Zdaję, że bardzo niewiele osób tam dociera?

  2. hej
    no to dobre wieści, bo mi Tomek Michniewicz pisał, że poniżej 100zł/dzień to nawet w spartańskich warunkach nie da się przeżyć..
    Na Togeany bym dotarł raczej najwcześniej pod koniec sierpnia, bo wpierw chcę poeksplorować samą wyspę – więc mam nadzieję, że już będzie spokojniej.

    A Alor super – w 2008 roku prawie nie było turystów – jedynie kilka osób w tym ośrodku nurkowym prowadzonym przez Francuzów (mimo to polecam, super miejsce). A jak pożyczycie motor i pojedziecie w głąb wyspy – to większość to miejsca gdzie „przyjeżdża dużo turystów, może 3-4 na rok” (wg miejscowego którego o to pytałem).

    • Nie wiem, skąd on wytrzasnął takie kwoty… Był tam w ogóle? Tak kosmiczne ceny to nawet trudno znaleźć na Togeanach. Najbardziej luksusowe domki w „bardziej ekskluzywnych” resortach z łazienką itp kosztują po 50-60 zł od osoby.

      My w Indonezji od ponad dwóch miesięcy żyjemy średnio za 80-90 zł na dwójkę dziennie i nie ma z tym problemu. Wjechawszy tu od Borneo, Indonezja początkowo wydawała nam się droga, ale szybko przekonaliśmy się, że to tylko początkowe nieporozumienie i naciągactwo. Nocleg 15-20 zł dziennie za dwójkę (czasem ze śniadaniem), jedzenie 3-6 zł, transport 12 godzin – 20-30 zł. Nawet taniej niż w Birmie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s