O nas

Paula – uwielbia obserwować świat z perspektywy liścia, spóźnia się zawsze około 7 minut, miłośniczka skandynawskiego kina i latynoskiej maniany (czy to można w ogóle łączyć), rozpoznaje ludzki charakter lepiej niż pies, uwielbia rzucać monetą (choć czasem miewa własny rozum),wizjonerka i wielbicielka dzikiej przyrody, wahnięcie huśtawki nastrojów od euforii do płaczu zajmuje jej średnio 16 sekund, nie cierpi musieć, wysłuchiwać, że jest spóźniona i jak się coś kończy, lubi jak wiatr wieje, gdy się coś dzieje, głównie czerwone owoce, wielkie okna do podłogi, szum morza i zapach lasu.

Rafał – miłośnik sikania pod wiatr, oddany fan Sapkowskiego i Kazika, nie trawi konformizmu, jeansów i poprawności politycznej, garnitur stara się zakładać nie częściej niż raz do roku, nigdy nie rozstaje się ze swoim szwajcarskim scyzorykiem, zapaleniec autostopu, geografii i wszelkich map, niepoprawny optymista (choć święcie wierzy, że realista), ulubione powiedzenie: „wstawaj, jesteśmy spóźnieni”, interesuje się głównie wszystkim, bez planu nie robi nawet kupy, gdyby trzeba porównać go do jakiejś rzeczy, to byłby to żółty czołg 7TP.

W podróży

Po skończeniu studiów i krótkich wojażach zarobkowo-turystycznych w Anglii i na Guernsey skuszeni konformistyczną wizją, charakterystyczną dla obywateli kraju na dorobku, rozpoczęliśmy słuszną drogę w kierunku dobrobytu. Przez kilka lat mozolnie podążaliśmy wytartym szlakiem rutyny i sprawnie realizowaliśmy archetyp szczęśliwego życia.

Jednak przez cały rok, wiodąc codzienne życie, nasze serca tęsknie wybiegały do tych chwil, gdy udajemy się w poszukiwaniu przygody. Od czasu do czasu organizując dwu-, trzytygodniowe wyjazdy staraliśmy się zaspokajać naszą pasję poznawania świata i obcowania z ciekawymi ludźmi, zwłaszcza odmiennymi kulturowo.

Niemniej jednak szybko dopadła nas przygnębiająca konstatacja, że wyjeżdżając raz czy nawet dwa razy w roku, nijak nie będziemy w stanie poznać choćby znikomej części miejsc i kultur, które chcielibyśmy zgłębić.

Przypuszczalnie właśnie dlatego około półtora roku temu w trakcie podróży po Maroku narodził się pewien pomysł:

A gdyby tak wszystko zostawić, choćby na chwilę, dajmy na to na rok i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu przygody..

Tej romantycznej wizji z pewnością sprzyjała pozaręczynowa euforia, które to zaręczyny zaskoczyły nas właśnie w Maroku. I tak, ku niekłamanej rozpaczy rodziców i dziadków konsekwentnie zmierzaliśmy do celu, regularnie wysłuchując utyskiwań rodziny. Dwa lata zajęło nam zgromadzenie środków niezbędnych po pierwsze na wyjazd, a po drugie na zapewnienie poduszki finansowej do spłacania kredytu za mieszkanie, w którym tak wygodnie się mieszka.

Tak oto po dwóch latach wyruszyliśmy na wschód, by wrócić z zachodu. Odkrywać nieznane kraje i ich mieszkańców. W poszukiwaniu nowych doznań, niezwykłych smaków i obcych zwyczajów. W poszukiwaniu przygody.

My

Kontakt: vagabundos.pl (at) gmail.com

.

———————————————-

Po pół roku

Czy nam się podoba? Czy tęsknimy? Czy było warto??

Krótkie podsumowanie pół roku spędzonego w Azji znajdziecie tutaj. A poniżej szybka jazda, czyli sześć miesięcy w trzy minuty.

.

.

———————————————-

Rok nie wyrok

Przede wszystkim jak to się stało, że wyjechaliśmy na rok, a już po dwóch miesiącach cały plan wziął w łeb i postanowiliśmy, że będziemy jechać przynajmniej 2 lata…

A także: księżycowe krajobrazy Jawy, bezkresne plantacje herbaty Cameron Highlands, nurkowanie w zupie rybnej na Komodo, roześmiane wioski Akha, najlepsza kuchnia świata w Tajlandii, kopalnie siarki w kraterze wulkanu, sterylne miasto przyszłości w Singapurze, oko w oko z żółwiami morskimi na Derawanie, życie w dobrobycie w australijskim stylu, no i jacht. Oceaniczna przygoda, nauka żeglowania, dzikie wyspy i szum oceanu wprowadzają nas w kolejny rok podróży.

Duchowo drugie półrocze też przyniosło sporo nowości. Kupowaliśmy już niemal bilety powrotne do Polski, rozważaliśmy czy nie osiąść na indonezyjskiej wyspie, chcieliśmy przeprowadzać się do Australii, a obecnie kombinujemy, jak zorganizować kilkaset tysięcy, żeby czym prędzej nabyć piękne pływające cacko oceaniczne.

Więcej na temat duchowych rozterek, podróżniczej codzienności i życia na jachtostopie znajdziecie tutaj. A poniżej kolejna superprodukcja pod hasłem Wyszperane z Naszego Wciąż Puchnącego Dysku, czyli filmowe podsumowanie drugiego półrocza.

.

.

Odpowiedzi: 10

  1. bardzo to dobrze wyglada moi mili :)

  2. pozazdrościć… i zrobić to samo…
    Podziwiam za odwagę i wytrwałość. I konsekwencję w dążeniu do realizacji marzeń.

  3. No cóż ja już tylko mogę pozazdrościć tego że Wy ciągle w raju, oby udało wam się tam zostać jak najdłużej. aha i jak do jasnej ciasnej znajdujecie czas na aktualizowanie bloga…? Ja dopiero teraz mogę sobie na to pozwolić. PZDR

    • Raj wciąga. To fakt. A na bloga oczywiście nie poświęcamy tyle czasu, ile byśmy chcieli, ale raz na jakiś czas znajdujemy godzinkę czy dwie wieczorową porą. Najłatwiejsze jak do tej pory było to w Wietnamie i Laosie, gdzie darmowe wi-fi jest niemal w każdym hoteliku.

  4. Witajcie!
    Jak można się skontaktować z Wami na maila?
    Bo niestety nie mogłam znaleźć na stronie a mam kilka nurtujących mnie pytań.
    Pozdrawiam

  5. Gratuluję przede wszystkim odwagi, bo to głównie ona jest kluczem do sukcesu takiego przedsięwzięcia! Życzę dalszych pięknych wojaży:))) Pozdrawiam

  6. Ktoś by pomyślał że trzeba odwagi i brawury by ruszyć w nieznane. A tu raczej trzeba odwagi i brawury by zostawić to co znane. Brawo za zdecydowaną realizację marzeń!:) Trzymam kciuki za dalsze wasze dzieje!

  7. Genialny jest wasz blog! Masa uzytecznych wiadomosci, inspiracji.. milo sie Was czyta !

    • Dzięki wszystkim za ciepłe słowa. A co się tyczy odwagi, brawury i wyjazdów, to nic tylko spakować manatki, zarzucić plecak i w drogę… Powodzenia!

  8. hej. Czytając powyższe story …jak w mordę dał mój najbliższy plan :) Skontaktuję się z Wami mailowo…Cały czas siedzę z gębą otwartą z wrażenia bo własnie czytam o moich rozterkach i marzeniach wyjazdu na rok-dwa dookoła globu. A okazuje się, że można….że kredyt i wygodne mieszkanie nie przeszkadza porzucić naszego polskiego bigosu i wyjechać….Ehhh cudnie Wam…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 32 other followers